Waterval Boven

Home > Wspinanie > RPA
wysokie skały i świetny widok, aż chce się wspinać

wysokie skały i świetny widok, aż chce się wspinać

Raj dla wspinaczy

Od dawna patrzyliśmy na grafikę w Googlach, podziwiając brunatne skalne ściany w Boven. Wspinanie tu wyglądało na wyśmienite i takie też się okazało.

Z Johannesburgach przyjechaliśmy wypożyczonym autkiem w około dwie godziny. Droga prowadzi autostradami, niestety płatnymi, ale za to bez problemu doprowadziły nas one na miejsce. Waterval Boven to mała miejscowość, taka skromna wioska, w której oprócz wspinania, co na większości mieszkańców nie robi warzenia, nie ma nic ciekawego. Dla wspinaczy mamy tu dwa powszechnie znane miejsca noclegowe. Pierwsze to Roc'n'Rope, prowadzone przez przemiłą parę wspinaczy Alex i Gustava, oraz rodziców Gustava. Nocleg w sali wieloosobowej z dostępem do dużej kuchni, łazienki, tarasu, miejsca na grilla i podwórka z drzewkiem pomarańczowym (z przepysznymi pomarańczami) kosztuje tylko 100 Randów, co jak na standardy tego kraju, jest niewielką kwotą. Tu też postanowiliśmy się ulokować. Druga opcja to kamping w miejscu o nazwie Tranquilitas, którego największym plusem jest fakt, że pod skały możemy dojść na piechotę.

Waterval Boven to mała miejscowość gdzie, jak na standardy RPA, jest bezpiecznie

Waterval Boven to mała miejscowość gdzie, jak na standardy RPA, jest bezpiecznie

miejscowość Waterval Boven momentami wydawała nam się opuszczona

miejscowość Waterval Boven momentami wydawała nam się opuszczona

         

Jest piątek wieczór więc w Roc and Rope pełno wspinaczy. Większość to przybysze z niedalekiego Johannesburga, którzy świetnie znają to miejsce i ochoczo dzielą się z nami dobrymi radami. A rady te są bardzo się przydają, bo jedyny przewodnik jaki mamy (wydrukowany ze strony), owszem jest gruby i zawiera wiele nazw dróg, lecz nie ma w nim topo, czyli rysunku ściany, sytuującego dane drogi. Jak się później okazało niektóre drogi są podpisane, więc można od nich odliczać, a pod niektórymi zaznaczono tylko wycenę, co też jest pomocne, jednak rozmowy z lokalsem, nic nie zastąpi.

a może domek nad skałami? Tak to można mieszkać

a może domek nad skałami? tak to można mieszkać

pod skałami jest sporo drzew, więc w upalne dni jest gdzie się schować

pod skałami jest sporo drzew, więc w upalne dni jest gdzie się schować

         

Na pierwszy dzień wybieramy sektor, do którego także zmierzają nasi nowi znajomi, czyli The God No! Wall. Trzeba do niego podjechać szutrową drogą, około 3 km. Naprzeciwko kampingu Tranquilitas, wjeżdżamy pod górkę i parkujemy naszą furę. Stąd już tylko parę kroków do zejścia w dół zbocza, prowadzącego pod drogi. Przy skale na całej jej długości biegnie ścieżka pozwalająca dość szybko przemieszczać się pod skałą. Na początek wybieramy drogi polecane nam przez Grega, wszystkie są niesamowite. Świetne tarcie, oczywisty przebieg drogi oraz znakomite obicie, dające mega komfort psychiczny przy pokonywaniu drogi, po prostu wpinki są tam gdzie być powinny. Drogi naprawdę ładne i długie, trzymające równo na całej długości, do czego szczerze mówiąc nie jesteśmy przyzwyczajeni. Niektóre drogi niestety okazały się za długie na naszą sześćdziesięciometrową linę, ale i tak było co robić. Sektor był tak przepiękny, że wróciliśmy tu także dnia następnego, robiąc kolejne niesamowite drogi.

czasami nasza 60cio metrowa lina wystarczała na styk

czasami nasza 60cio metrowa lina wystarczała na styk

przyjemna, skała i super wspinanie takie jest Boven

przyjemna skała i super wspinanie, takie jest Boven

każdy znajdzie coś dla siebie, lubisz wspin w zacięciu? Proszę bardzo

lubisz wspin w zacięciu? proszę bardzo

   

Po dwóch dniach wspinania skóra i mięsnie miały trochę dosyć więc postanowiliśmy zrobić dzień restu. W wiosce nie ma za wiele do roboty, więc tylko odwiedziliśmy wioskowe sklepu (ciężko w nich dostać cokolwiek) i posiedzieliśmy u naszych gospodarzy, korzystając z internetu i grając w pinponga. Mimo, iż jesteśmy w Afryce, to pogoda nie sprzyja odpoczynkowi. Tutaj jest wiosna, świeci słońce, ale temperatura nie przekracza 18-stu stopni i cały czas mocno wieje, więc z opalania trzeba było zrezygnować. Mimo, iż pogoda nie jest wyśmienita to i tak jest to najlepszy czas na wspinanie. Zimą jest tu jeszcze zimniej a w lato non stop pada, więc nie ma co narzekać, tylko trzeba się wspinać.

relaks po wspinaniu przy takiem widoku - bezcenne

relaks po wspinaniu przy takim widoku - bezcenne

przed zejściem pod skały można podziwiać cudowny widok na całą dolinę

przed zejściem pod skały można podziwiać cudowny widok na całą dolinę

         

Na kolejny dzień planowaliśmy najbardziej urokliwe miejsce tego rejonu, czyli The Waterfall Crags. Miejsce uwiecznione na niejednej widokówce i oprócz wspinaczy, przyciąga także turystów, rządnych zobaczyć ten zapierający dech w piersiach widok. My jednak nie na widoku się skupiliśmy, a na tym jak dotrzeć pod ścianę. Johannesburczycy, którzy byli tu na weekend powiedzieli nam, że nie można jechać tam samochodem, bo na parkingu pod ścianą kradną i włamują się do aut. Jednak przejście drogą przez całe miasto w dwie osoby też nie należy do bezpiecznych i oni by go odradzali. Pełni obaw, ubolewający nad największym problemem tego kraju, czyli przestępczością, postanowiliśmy zapytać naszych gospodarzy, co zrobić. Potwierdzili, żeby nie jechać tam autem bo nie ma gdzie zaparkować i że nas tam rano podrzucą i pokażą wejście w sektor, które nie jest za bardzo oczywiste, jednak zdementowali plotkę, że przejście przez uboższą dzielnicę jest niebezpieczne i spokojnie możemy sobie wrócić na piechotę. Uwierzyliśmy i tak tez zrobiliśmy.

dolina ma ogromny potencjał wspinaczkowy

dolina ma ogromny potencjał wspinaczkowy

tytułowy wodospad a w około ściany i drogi wspinaczkowe

tytułowy wodospad, a w około ściany i drogi wspinaczkowe

         

Sektor z wodospadem w tle urzekający, chociaż spodziewałam się mniejszej ilości krzaków. Rzeczywiście samemu zlokalizować drogę pod ścianę byłoby ciężko, nie dość, że trzeba przejść przez całą wioskę, potem szutrową drogą, następnie wzdłuż torów i dopiero odnajdujemy łańcuch do zjazdu pod skałę. Jesteśmy na wąskiej ścieżce doprowadzającej nas pod drogi. Samo wspinanie ładne, ale nie aż tak ładne jak w sektorach, które widzieliśmy wcześniej. Dróg sportowych jest mało, nie są podpisane i bardzo ciężko jest znaleźć tą, którą akurat chcemy zrobić. Dlatego też parę razy wbiliśmy się w drogę, która okazała się być inną o trudnościach trochę ponad nasze możliwości. Do tego obicie, które w wielu miejscach też pozostawiało sporo do życzenia.

miejsca pod skałą nie jest za dużo, ale jest dość komfortowo

miejsca pod skałą nie jest za dużo, ale jest dość komfortowo

stan drogi jest dość dobry, nasze małe autko nie miało tu problemów

stan drogi jest dość dobry, nasze małe autko nie miało tu problemów

         

Niestety ładny wodospad, to wszystko po co warto tu przychodzić, dlatego na następny dzień wróciliśmy w rejon schroniska Tranquilitas, a dokładnie w sektory o nazwie Hallucinnogen Wall i Superbowl. Było cudownie.

piękne skały w Boven, nic dziwnego , że wszyscy zachwalają ten sektor

piękne skały w Boven, nic dziwnego, że wszyscy zachwalają ten sektor

czerwona ziemia i pomarańczowe skały takie jest Boven

czerwona ziemia i pomarańczowe skały takie jest Boven

         

Reasumując, to mimo iż nigdy wcześniej nie wspinaliśmy się w tego typu formacjach, to od razu przypadły nam do gustu i świetnie nam w nich szło. Trochę świata wspinaczkowego już zwiedziliśmy i jednogłośnie stwierdziliśmy, że jak do tej pory, było to najlepsze sportowe wspinanie w naszym życiu, szkoda tylko, że tak od nas daleko. Uważam, że każdy wspinacz, który w planach ma odwiedzenie Południowej Afryki, koniecznie powinien zajechać do Waterval Boven. Gwarantuję, że się w tym miejscu zakochacie.

wrzesień 2016

Kliknijcie w poniższą reklamę, przybliży to naszą następną podróż Dziękujemy! 🙂

  • alfabetpodrozniczy

    Cudowne widoki, skusiłabym się na trekking, do wspinania dużo mi jeszcze brakuje 😉