Walencja

Home > Zwiedzanie > Hiszpania
Plaza de Toros de Valencia

Plaza de Toros de Valencia

niezauważalnie duże miasto

Nasz pobyt w tym mieście zaczęliśmy późnym popołudniem. Nagle z dwóch pasów drogi, na bezpłatnych autostradach, zrobiło się sześć, a na rondach to nawet dziesięć. Wiedzieliśmy już, że jesteśmy w Walencji. Nasz hotelik (jak się później okazało dwunastopiętrowy wieżowiec) znajdował się na obrzeżach centrum. Po krótkim szukaniu znaleźliśmy i hotel, i bezpłatne miejsce parkingowe w pobliżu. Była godzina 18, postanowiliśmy wyjść na spacer po okolicy. Na chodnikach cisza i spokój, za to na drogach bardzo duży ruch.

Walencja

Walencja

Walencja

Walencja

Co krok to bar, a w nim głównie piwo i przekąski. Na kolację tu jeszcze za wcześnie, a my głodni. Zadowoliliśmy się więc tym co było, i jak się okazało było pyszne. Na początek zimne piwko, do którego dostaliśmy całkiem sporą porcję orzeszków, zjedliśmy oczywiście wszystkie. Następnie mój mięsożerny małżonek zajadał się gulaszem z mięsa o dziwnej nazwie (której niestety nie pamiętam) i typowymi hiszpańskimi kiełbaskami. Ja wybrałam tortille, czyli omlet z ziemniakami. Najedzeni i zadowoleni byliśmy zbyt zmęczeni żeby korzystać z nocnego życia Walencji, więc postanowiliśmy odpocząć przed jutrzejszym całodniowym zwiedzaniem i udaliśmy się spać.

Estacio del Nord, Walencja

Estacio del Nord, Walencja

Walencja

Walencja

wewnątrz Plaza de Toros de Valencia

wewnątrz Plaza de Toros de Valencia

stoiska na Plaça de l'Ajuntament

Plaça de l'Ajuntament

               

Następny dzień rozpoczęliśmy od przejażdżki metrem do zabytkowego centrum miasta. Tu byliśmy lekko zdezorientowani. Zakupu biletu na metro standardowo dokonaliśmy w automacie, wybierając po kolei: bilet pojedynczy, strefa A, sztuk dwie. Podczas drukowania biletu pojawiła się informacja, że jeden bilet upoważnia do przejazdu aż cztery osoby. Hmm…, innej opcji nie było. Trochę to dziwne, że nie można kupić biletu dla jednej osoby, no ale cóż, co kraj to obyczaj. W powrotną stronę nie popełniliśmy już tego błędu i zamiast dwóch biletów zakupiliśmy jeden. Zwiedzanie rozpoczynamy od ‘Museo Taurino’. Zwiedzając muzeum oglądamy stroje torreadorów i pikadorów. Następnie zdjęcia sławnych byków i inne przedmioty związane z tą kulturą. Jest też film przedstawiający całe to widowisko. Na początku jest nawet ładnie, przystojni Torreadorzy, wystrojeni po czubek głowy, stają oko w oko z bykiem i w momencie natarcia na nich byka wykonują dostojne gesty. Dalej jest już trochę gorzej. Zwierzę jest męczone, nakłuwane, a na końcu zabijane. Przynajmniej tak słyszałam, bo do końcówki filmu nie dotrwałam i wiem że tego typu widowiska nie popieram i nigdy bym nie chciała oglądać. Na dopełnienie całości oglądamy arenę na której wszystko to się dzieje. Nie jest za duża, ale robi wrażenie.

Ratusz główny w Walencji

Ayuntamiento de València

Placa de la Verge, Walencja

Placa de la Verge, Walencja

Idziemy dalej, kierując się na główny plac miasta ‘Plaza del Ayuntamiento’ Tu zachodzimy do informacji turystycznej, i jak to z informacji, wychodzimy z mapą. Krótki przystanek na placu, który niestety, ale trochę nas rozczarował. Spodziewaliśmy się czegoś większego i lepiej zagospodarowanego, tym bardziej, że większość placów w Hiszpanii, także tych głównych bardzo nam się podoba. Krótki rzut oka na fasady ratusza i głównej poczty, no i idziemy dalej. Przechadzanie się uliczkami Walencji nie przypomina spaceru ulicami wielkich miast. Prawie nie widać turystów. Na ulicach jest spokojnie, nikt nas nie namawia na kupienie pamiątki lub zjedzenie obiadu. Jest to trzecie co do wielkości miasto w Hiszpanii, a czujemy się tu jak w małym miasteczku gdzieś na prowincji. Aczkolwiek, jak przystało na duże miasta i tu jest co zwiedzać. Przez Plaza del Reina udajemy się do Katedry. Oprócz jej wnętrza, warto udać się na wieże, z której roztacza się widok na całe miasto. Szczególną uwagę zwracamy na dzielnicę o nazwie Carmen, w której dominują pozostałości średniowiecznych zabudowań wraz z obronnymi wieżami. Następnym punktem na naszej mapie jest ‘La lonja de la seda’ czyli budynek dawnej giełdy jedwabiu. Jest to najwspanialszy gotycki obiekt świecki. Wnętrza, rzeczywiście wyglądają niesamowicie. Tuż obok giełdy znajduje się Mercado Central, jeden z największych rynków Europy. Pełno tu owoców morza, mięsa i kolorowych warzyw. Można również przysiąść na małe piwko i szybką przekąskę. My jednak na czas posiłku wybieramy jedną z okolicznych knajpek. Najtaniej można się najeść decydując się na ’Menu del dia’ czyli menu dnia, które zawiera pierwsze danie, drugie oraz deser. Dzięki temu możemy posmakować różnych Hiszpańskich specjałów. Wśród wybranych potraw obowiązkowo Paella Valenciana a na deser ‘Creme Catalana’. Przepyszne. A propos jedzenia, będąc w Walencji warto także spróbować chłodzącego napoju o nazwie Horchata. Polecamy.

stoisko w Mercat Central, Walencja

Mercat Central, Walencja

fasada Mercat Central, Walencja

Mercat Central, Walencja

Deser, Walencja

Deser, Walencja

Obiad, Walencja

Obiad, Walencja

               

Po sycącym posiłku z ciężkimi brzuchami czas wracać do zwiedzania. Idziemy w kierunku Muzeum Sztuk Pięknych. Planujemy obejrzeć tylko budynek i przylegające do niego ogrody, ale darmowe wejście zachęciło nas do wejścia i podziwiania dzieł sztuki hiszpańskich, głównie Walenckich artystów. Na koniec zmierzamy do Miasteczka Sztuki i Nauki. Tu oglądamy monumentalne budowle, w których znajdują się między innymi oceanarium, planetarium, opera, kino itp. Ale to nie budynki robią na nas wrażenie, a ich położenie i droga do nich. Aż od tzw. Bioparku z jednej strony miasta, prawie do morza, ciągnie się szeroki pas zieleni. Jest to dawne koryto rzeki Turia, której bieg został zmieniony w 1956r (po powodziach niszczących starówkę). Teraz jest to olbrzymi park, z zachowanymi starymi kamiennymi mostami. W parku jest wiele ścieżek pieszych i rowerowych, boiska piłkarskie, place zabaw, ogrody, fontanny i wiele innych miejsc, gdzie można aktywnie i leniwie odpoczywać. Jest to miejsce, którego zarówno ja jak i prawdopodobnie wiele mieszkańców polskich miast może im pozazdrościć.

Widok na Ciudad de las Artes y las Ciencias, Walencja

Widok na Ciudad de las Artes y las Ciencias

Ciudad de las Artes y las Ciencias, Walencja

Ciudad de las Artes y las Ciencias, Walencja

Jardin de Turia, Walencja

Jardin de Turia, Walencja

Jardin del Turia, Walencja

Jardin del Turia, Walencja

               

Żegnamy Walencję, i to nie piękne zbytki, ani nie smaczne jedzenie, ale właśnie Jardines del Turia - ogrody Turii robią na nas największe wrażenie. Jest to kolejny przykład dużego miasta, w którym mieszkając można nie czuć tłoku i spalin tylko na co dzień cieszyć się otaczającą zielenią.

Jardin del Turia, Walencja

Jardin del Turia, Walencja

Jardin del Turia, Walencja

Jardin del Turia, Walencja

       

7 październik 2015

Was to nic nie kosztuje a nas przybliża do spełnienia marzeń o kolejnych wyjazdach. Prosimy, kliknijcie w poniższą reklamę. Dziękujemy! 🙂

  • http://www.myhomerules.pl My Home Rules

    Piękne miejsce!

  • http://dziewczynkajakmalinka.blogspot.com/ Dziewczynka Jak Malinka

    Przepiękne zdjecia i widoki tylko pozazdroscic 🙂

    • http://tourandclimb.pl TourAndClimb

      Dziękujemy, widoki polecamy obejrzeć na żywo, wyglądają jeszcze lepiej 😉

      • http://dziewczynkajakmalinka.blogspot.com/ Dziewczynka Jak Malinka

        Z pewnoscia 🙂

  • http://www.lenawadera.pl Lenika

    Ale porcja cudów! Mój przyjaciel mieszka na co dzień w Walencji (tam się zresztą urodził), ale z tej strony mi jej jeszcze nie pokazywał. Zachwyt, zachwyt, zachwyt… 🙂

    • http://tourandclimb.pl TourAndClimb

      To koniecznie musisz to nadrobić 😉 szczególnie spacer ogrodami Turii jest wspaniałym przeżyciem 🙂

  • http://wisnione.pl/ Wiśniona

    Uwielbiam Hiszpanię! Mamy rodzinę w Maladze, więc staramy się ich często odwiedzać :). Niestety w Walencji jeszcze nie byłam, widzę że warto nadrobić.

    • http://tourandclimb.pl TourAndClimb

      Oj zdecydowanie warto, można się w tym mieście zakochać 😉

  • http://www.kobietapo30.pl Kobietapo30

    Ten bilet to chyba dla całej rodziny 🙂
    piękne widoki, aż chciałoby się tam zostać na dłużej

    • http://tourandclimb.pl TourAndClimb

      widoki piękne, a na dodatek miasto bardzo przyjazne dla odwiedzających 🙂