Serbia

Home > Wspinanie
siedziba rządu Serbii

Pałac Serbii, dawniej Pałac Federacji

GDZIE BY TU POJECHAĆ? Czyli Serbia 2014

O tym, że w sierpniu znajdziemy w naszym kalendarzu dodatkowy dzień wolny od pracy wie każdy, a o tym jak zagospodarować przedłużony weekend myślimy dużo wcześniej zanim on nastąpi. Planów jest tysiące. Najprościej jechać na Jurę Krakowsko-Częstochowską albo w Tatry, ale tam w takie dni są tłumy. My myśląc, że jesteśmy sprytni już dawno opracowaliśmy plany wyjazdowe na każdą taką okazję nie narażając się na kolejki pod ścianą. Wybraliśmy Ukrainę. Za 10zł zakupiliśmy przewodnik po Krymie. Cena jak na przewodnik wspinaczkowy wyjątkowo niska. Zaplanowaliśmy, wszystko, sprawdziliśmy połączenia, a tu się okazało, że Krym to już nie Ukraina i wcale nie będzie łatwo tam dojechać. Szybko porzuciliśmy pierwotne założenia i zdecydowaliśmy się na okolice Lwowa. Podobno jest tam piękne sportowe wspinanie w piaskowcu. Informacji w Internecie niewiele, ale coś tam można znaleźć. Na pewno będzie fajnie. Już byliśmy zdecydowani, gdy na tydzień przed planowanym wyjazdem, przez przypadek, zobaczyłam tanie bilety do… Serbii. Szybko zapomnieliśmy o Ukrainie i bez namysłu kupiliśmy bilety lotnicze do kraju o którym jak na razie nie wiedzieliśmy nic. Nie znamy nikogo, kto by tam był, nie mówiąc już o kimś kto by się tam wspinał. To europejskie państwo z powodu braku dostępu do morza, a co za tym idzie – niewielkiej ilości turystów, nie rozwinęło się tak szybko jak sąsiednie kraje (np. Chorwacja, Bułgaria czy Czarnogóra). Na skutek niewyjaśnionych zbrodni wojennych w Kosowie kraj ten nie jest jeszcze w Unii. Nie wiedzieliśmy czego się spodziewać. Lecieliśmy serbskimi liniami AirSerbia, które jak się okazało są dużym międzynarodowym przewoźnikiem, a do Warszawy latają codziennie. Serbia zaskoczyła nas bardzo pozytywnie. Kraj ten prężnie się rozwija. Budowane są nowe drogi, obiekty kulturalne i edukacyjne. Belgrad niewiele odbiega od dużych europejskich stolic. Ogromna ilość parków, sztuczna plaża i jezioro oraz wiele terenów rekreacyjnych świadczą o tym, że państwo dba o swoich obywateli i jest to naprawdę przyjemne. Jedyną rzeczą, która pozostawia wiele do życzenia jest stan dróg po których czasami poruszają się szaleni kierowcy w rozpadających się i przeładowanych samochodach.

Największa na świecie cerkiew

Cerkiew św. Sawy w Belgradzie

czterogwiazdkowy Hotel Moskwa, Belgrad, Serbia

Hotel Moskwa, Belgrad, Serbia

barki na rzece Sawa, Belgrad, Serbia

widok na rzekę Sawa, Belgrad, Serbia

celtycka fortyfikacja Kalemegdan, Belgrad

mury twierdzy Kalemegdan, Belgrad, Serbia

Przewodnika wspinaczkowego po Serbii jak na razie nie ma. Za to w internecie znaleźliśmy dużo informacji z opisem rejonów, zdjęciami skał i dróg, które w zupełności nam wystarczyły. W Belgradzie, w poszukiwaniu gazu do palnika, trafiliśmy do małego sklepu wspinaczkowego, gdzie przemiły pan sprzedawca (chyba właściciel) obdzwonił wszystkich swoich wspinających się kolegów w celu udzielenia nam wyczerpujących informacji o sektorach, drogach itp. Dostaliśmy także numer telefonu do osoby, która dysponuje kserówkami sektorów wspinaczkowych. Pani Zoraha (Tel. +381638349671) prowadzi sklepik turystyczny, ale mało przejmuje się klientem, dlatego sklep ten na ogół jest zamknięty. Jeżeli Pani ta znajduje się w okolicy to po telefonie chętnie przychodzi i służy pomocą. Jak widać serdecznych ludzi w Serbii nie brakuje. Niestety nie każdy mieszkaniec tego kraju (a raczej niewielu z nich) zna język angielski, dlatego po dwóch dniach pobytu w Serbii przestaliśmy używać tego języka i jak się okazało i bez tego można się super dogadać. My po polsku, oni po serbsku i trochę na migi. Dużo słów fonetycznie jest takich samych jak u nas, np. „dwa piwa” to… „dwa piwa”  „chleb” to chleb”. Z noclegami w Serbii także nie ma problemu. W dużych miastach jest masę hosteli w przyzwoitych cenach. W sektorach wspinaczkowych rozbijaliśmy namiot. Bez problemu można znaleźć ładna polanę z rzeczką w pobliżu. Także na topo, które ściągnęliśmy z Internetu, na mapkach zaznaczone są sugerowane miejsca do spania.

Cerkiew św. Marka, Belgrad, Serbia

Cerkiew św. Marka, Belgrad, Serbia

Naturalna scenografia teatru w parku Topcider, Belgrad, Serbia

Ściana skalna w parku Topcider w Belgradzie

Widok na pola i łąki w Serbii

Piękny krajobraz serbskiej wsi

klasztor Tuman niedaleko miejscowości Golubac, Serbia

klasztor Tuman, Serbia

Pierwszy sektor do którego dojechaliśmy znajduje się na południowy zachód od Belgradu (około 120km) i nazywa się Grdoba. Są to cztery olbrzymie skały (i parę mniejszych) rozrzucone po lesie. Dwie pierwsze nie były łatwe do znalezienia, a jak do nich już dotarliśmy okazały się niestety mokre. Następne dwie wynagrodziły nam wcześniejsze przygody. Są to piękne piony i przewieszenia o wystawie południowej, więc słoneczko grzało, a wiatr powodował, że wspinanie było przyjemnie. Drogi o trudnościach od 5b do 8a. Tarcie idealne. Oprócz nas w sektorze były jeszcze dwa zespoły. Spędziliśmy tam dwa dni całkowicie wypełnione wspinaniem. Następnie z zamiarem dnia restowego ruszyliśmy w stronę Belgradu. Ale nie tak szybko. W stolicy znajdują się trzy sektory wspinaczkowe V1, V2 i V3. Każdy z nich to naturalna skała z wytyczonymi kilkunastoma drogami. My postanowiliśmy spędzić dzień w tym najbardziej polecanym, czyli V3. Znajduje się on w parku miejskim o nazwie „Topiciderski Park”. Skała z drogami wspinaczkowymi tworzy tylną ścianę sceny teatru leśnego. Miejsce bardzo urokliwe. Wielka scena z trzech stron otoczona litą skałą. W teatrze tym trwa generalny remont, więc oprócz nas były tylko ekipy remontowe. Pomimo, iż do ściany musieliśmy podejść przez ich plac budowy, nikt nie patrzył na nas krzywo, a nawet wskazano nam drogę. Zero wspinaczy. Cała ściana nasza. Drogi, ładne, dobrze ubezpieczone, zakończone dużymi okapami. Po kolejnym dniu wspinania, zamiast jechać do kolejnego belgradzkiego sektora V1 (gdzie drogi można robić tylko na wędkę) albo V2 (gdzie podobno jest krucho) postanowiliśmy spędzić resztę popołudnia na plaży miejskiej relaksując się w jeziorze.

Plaża nad sztucznym jeziorem w Belgradzie

Kamienista plaża, Belgrad, Serbia

Po dniu intensywnego zwiedzania stolicy, udaliśmy się na południowy wschód od Belgradu (około 130km) do sektora o nazwie Dubocka Pecina. Jak sama nazwa wskazuje, jest to jaskinia, która podobno jest także atrakcją turystyczną, dzięki czemu łatwo do niej trafić po drogowskazach. My nie spotkaliśmy tam nikogo, za to wspinanie uznajemy za bardzo fajne. Ciekawie ukształtowana skała, przyjemny chłodek w upalne dni, a sucho w deszczowe. Jedyny mankament tego miejsca to brak trudniejszych dróg. Głównie wyceny od 6a do 6b+ i jedna droga 6c i jedno 7a (oba wilgotne). Ale i tak było fajnie. Następny dzień spędziliśmy w sektorze Gornicka Klisura. Tu niestety nasze topo nas zawiodło. Informacje o położeniu sektora były błędne, myliły się, aż o 20km. Na szczęście ukształtowanie terenu było tak charakterystyczne, że pozwoliło nam go odnaleźć. Sektor znajduje się na zakręcie drogi. Trzeba zejść w dół do rzeki. Od poziomu rzeki do poziomu drogi jest ładna 20-sto metrowa ściana. Bardzo dobre tarcie. Drogi od 5 do 6c. Niestety wszystkie połogie. My nie przepadamy za taką formacją pewnie dlatego, że kiepsko nam w niej idzie. No ale trudno, korzystając z okazji, potraktowaliśmy ten sektor treningowo, ucząc się chodzić połogimi drogami. Spędziliśmy tam cały dzień. Oprócz nas pod ściana byli tylko niezwracający na nas uwagi wędkarze.

droga wykuta w skale, Golubac, Serbia

droga pod zamkiem Golubac, Serbia

dziedziniec

dziedzieniec twierdzy w mieście Smederevo

Twierdza Smederevo, Serbia

Największa twierdza w Europie, Smederevo

rzeka Dunaj widziana z ruin zamku Golubac, Serbia

Rzeka Dunaj z zamku Golubac, Serbia

               

Z tego co wiemy w Serbii istnieje jeszcze jeden rejon wspinaczkowy, który jest zdecydowanie największy. Jelesnicka Klisura, bo o niej mowa, znajduje się około 250km od Belgradu. Z informacji, które posiadaliśmy przed wyjazdem wynikało, że skały znajdują się na terenie prywatnym i wspinanie tam jest chwilowo zabronione. Okazało się, że nie jest to do końca prawda i można się tam bez problemu bezpiecznie wspinać i kempingować pod skałą. W drodze powrotnej do Belgradu, zwiedziliśmy jeszcze najpiękniejszy (wg przewodnika najpiękniejszy, my się z tym nie zgadzamy) zamek w Europie znajdujący się w miejscowości Golubac (przy rzecznej granicy z Rumunią) oraz największą twierdze w Europie w mieście – Smederevo (ta rzeczywiście okazała się ogromna). Serbia to młody, pod względem wspinaczkowym, dopiero rozwijający się kraj. Ma on już wiele ładnych sektorów, a patrząc na potencjał tego kraju, to niedługo będzie ich znacznie więcej. Jak na razie brakuje tylko kogoś, kto zebrałby wszystkie informacje w jeden praktyczny przewodnik. Jest to cos, co na pewno zachęciłoby wiele osób do wyboru Serbii na wyjazd wspinaczkowy. Zarówno rodzinno wspinaczkowy jak typowo nastawiony na sportowy wynik. Nam się bardzo podobało i zdecydowanie polecamy.

Jaskinia Dubocka, Dubocka Pecina, Serbia

Jaskinia Dubocka, Duboka, Serbia

Wystawa pojazdów, Kalemegdan, Belgrad, Serbia

Pojazdy wojskowe w twierdzy Kalemegdan, Belgrad, Serbia

           

sierpień 2014

Was to nic nie kosztuje a nas przybliża do spełnienia marzeń o kolejnych wyjazdach. Prosimy, kliknijcie w poniższą reklamę. Dziękujemy! 🙂

  • http://dolnoslaskipodroznik.pl/ Dolnośląski Podróżnik

    Interesujący podział na sektory. Nie sądzę, bym w najbliższym czasie wybrała się do Serbii, trochę poza moim zasięgiem, niemniej jednak wspinaczka trochę za mną chodzi.

    • http://tourandclimb.pl TourAndClimb

      My jesteśmy zdania, że Serbię trzeba odwiedzić jak najszybciej póki jeszcze nie jest zepsuta przez tłumy turystów 🙂

  • http://tourandclimb.pl TourAndClimb

    Proponujemy to nadrobić w najbliższym możliwym terminie 🙂

  • http://tourandclimb.pl TourAndClimb

    Nam też pomysł wyjazdu do Serbii wydał się trochę „egzotyczny” chociaż niby europejski, ale naprawdę było warto 🙂

  • http://tourandclimb.pl TourAndClimb

    Dziękujemy bardzo 🙂

  • http://balkanyrudej.pl/ balkanyrudej

    Jeśli chodzi o tematy bałkańskie i wspinaczkę, to w regionie tym jest naprawdę co robić. W Bośni i Hercegowinie np. w okolicach Sarajewa, na szlaku do Wodospadu Skakavac, są całkiem niezłe skały z wytyczonymi drogami wspinaczkowymi. W Albanii przy plaży Gjipe jest najważniejszy region wspinaczkowy w tym kraju (obok gór Prokletije). Także warto odwiedzić też inne kraje, by przekonać się co mają do zaoferowania wspinaczom 🙂

    • http://tourandclimb.pl TourAndClimb

      W tym roku na jesień planowaliśmy wspinaczkowy trip po Bałkanach, mieliśmy nawet wybrane rejony, ale trafiliśmy bilety do RPA w dobrej cenie i plany się zmieniły 😉 na pewno kiedyś Bałkański Trip zrealizujemy 🙂