Park Narodowy Kruger

Home > Zwiedzanie > RPA
stado antylop przy wodopoju to częsty widok w Parku Krugera

stado antylop przy wodopoju to częsty widok w Parku Krugera

Polowanie na Wielką Piątkę z aparatem w ręku

Naszą przygodę w parku zaczęliśmy tuż po otwarciu bramy, czyli o godzinie 5:30. Teren parku jest ściśle ogrodzony i dobrze zabezpieczony. Można na niego wjechać tylko w określonych, dobrze pilnowanych miejscach i spać w wyznaczonych obozach, które wyglądają jak małe miasteczka. Mimo, iż w każdym z obozów dostępnych jest po kilkaset miejsc w różnym standardzie (od apartamentów, przez domki, na miejscu kempingowym kończąc), to nocleg w nich trzeba rezerwować dużo wcześniej. My robiliśmy to około dwa tygodnie przed wyjazdem, więc wybór był praktycznie żaden. Zdecydowaliśmy się na miejsce kempingowe w obozie o nazwie Skukuza, wraz z rezerwacją noclegu zabukowaliśmy też jeden z dostępnych tam tripów, na które liczba uczestników też jest mocno ograniczona.

takie oto antylopy to był najczęstszy widok podczas naszego safari

takie oto antylopy to był najczęstszy widok podczas naszego safari

cała rodzinka hipopotamów odpoczywa nad rzeką

cała rodzinka hipopotamów odpoczywa nad rzeką

         

Park Krugera jest największą atrakcją i najbardziej znanym parkiem RPA, dlatego ceny tutaj, także są na odpowiednim poziomie. Płacimy nie tylko za noclegi i wycieczki, ale także za sam wjazd na teren parku, jak i jego mapkę, bez której ciężko byłoby się tu poruszać. Należy także pamiętać o mandatach, które mogą tu na nas czekać. Najsurowiej karane jest niedojechanie na czas do obozu lub do wyjazdu (wszystkie bramy otwierane i zamykane są o ściśle określonych godzinach, zbliżonych do godzin wschodu i zachodu słońca). Dodatkowo, możemy także zostać złapani najzwyczajniej w świecie na radar za przekroczenie prędkości, która tutaj na asfaltowych drogach wynosi 50km/h. Myślę, że jest to prędkość odpowiednia, bo można przy niej jeszcze coś wypatrzeć a także zdążymy zahamować, gdy coś wyjdzie nam na drogę. Jednak po paru godzinach, gdy już mamy dosyć patrzenia w krzaki, chciałoby się przycisnąć, więc trzeba się pilnować.

jeżdżąc w parku trzeba bardzo uważać, nigdy nie wiadomo skąd wyjdzie jakie zwierzę

jeżdżąc w parku trzeba bardzo uważać, nigdy nie wiadomo skąd wyjdzie jakieś zwierzę

dobrze oglądając brzegi rzeki można natknąć się na krokodyle

dobrze oglądając brzegi rzeki można natknąć się na krokodyle

         

Do parku wjechaliśmy bramą w miejscowości Phalaborwa, w której to spaliśmy kończąc poprzedni dzień spędzony na drodze Panoramicznej. Z założenia, w parku chcieliśmy się trzymać dróg asfaltowych, ale już po 7 kilometrach coś nas podkusiło i zjechaliśmy w drogę szutrową, która dla naszego piździka (wypożyczony Wolskwagen Up!) okazała się być całkiem ładną i przejezdną dróżką, tak jak i pozostałe szutrówki w tym parku. Zjechaliśmy tam, bo na mapie zaznaczono wodę, a każdy wytrawny safarzysta wie, że przy wodzie zbierają się zwierzęta. Niestety nie przy tej, wróciliśmy więc na asfalt, a tu niespodzianka – lwy zajadają się bawołem i to tuż przy drodze. Biedny bawół, ale cóż, takie prawo dżungli, mieliśmy tylko dylemat, czy z wielkiej piątki możemy odznaczyć już dwa zwierzęta, czy tylko, lwy, bo przecież bawół był martwy, ale o tym później.

lwice przerwały na chwilę śniadanie i czujnie obserwują

lwice przerwały na chwilę śniadanie i czujnie obserwują

łańcuch pokarmowy, zawsze znajdzie się ktoś wyżej, tak jak te lwy

łańcuch pokarmowy, zawsze znajdzie się ktoś wyżej, tak jak te lwy

         

Jedziemy dalej. W oddali udało mi się wypatrzeć, że coś tam idzie, jakiś kot. Kotem tym okazała się być hiena, szła sobie i szła, przeszła przed naszym samochodem i poszła dalej, nawet nie zwracając na nas uwagi. Warto było to zobaczyć, wrażenie z tak bliskiego spotkania, dla nas niesamowite. Następnie, co chwilę pojawiały się przy drodze i na niej także, różne sarenki, czyli najróżniejsze antylopy. Na początku ‘wow, ale fajnie’, jednak po paru godzinach, było tylko ‘o znowu one, mogły by w końcu zejść z tej drogi’ czyli co za dużo to niezdrowo. Dalej gdzieś w oddali mignęły nam słonie, ale były tak daleko, że jakoś nie przykuły na dłużej naszej uwagi.

z samego rana spotkaliśmy spacerującą sobie hienę, która chyba nie zdawała sobie sprawy z naszej obecności

spotkaliśmy spacerującą hienę, chyba nie zdawała sobie sprawy z naszej obecności

rodzina słoni przy wodopoju ustawia się do zdjęć

rodzina słoni przy wodopoju ustawia się do zdjęć

         

Dojechaliśmy do obozu Letaba i zaczęliśmy kierować się w dół odbijając na szutrową drogę w stronę kolejnej wody. Jedziemy i jedziemy, po jakimś czasie rozbolała mnie już szyja od patrzenia w bok, a wszystkie krzaki zaczęły przybierać dziwne kształty, przypominające różne zwierzątka, ale samych zwierzątek brak, oprócz antylop oczywiście. Czasem trafił się jakiś ciekawy ptaszek, potem jakiś guziec, no i małpki różnej maści, czasem też słoń, ale konkretnej zwierzyny brak. Wróciliśmy na asfalt, a tam dalej nic. Trafiały się co prawda żebry i nawet żyrafy, które po jakimś czasie też nam spowszechniały. Aż w końcu jakaś nowa zwierzyna, coś pomiędzy bawołem a antylopą i to całym stadem przebiega nam drogę, wreszcie coś się dzieje.

zobaczyć słonia z tak bliska to coś czego nie da się zapomnieć

zobaczyć słonia z tak bliska to coś czego nie da się zapomnieć

można spotkać też małpy, chociaż nie jest ich zbyt wiele

można spotkać też małpy, chociaż nie jest ich zbyt wiele

         

Jedziemy dalej i tuż przed kolejnym obozem o nazwie Satara, widzimy tłum samochodów patrzących w jedno miejsce, a to jest dobry znak, bo im więcej samochodów tym lepsza zwierzyna. Dojeżdżamy do nich i nic nie widzimy, w końcu ktoś nam mówi, że tam na drzewie, to przecież Leopard. Rzeczywiście jest tam jakaś plamka, która może go przypominać, ale pewności nie mamy. Nawet zoom w moim aparacie, nie do końca potwierdza, że to on, więc jedziemy dalej.

leopard podczas drzemki, zbiera siły na wieczorne polowanie

leopard podczas drzemki, zbiera siły na wieczorne polowanie

guźce często można spotkać w takiej oto pozycji, w pierwszym momencie mocno zastanawialiśmy się co robią

guźce często można spotkać w takiej pozycji, mocno zastanawialiśmy się co robią

         

W Tshokwane odbijamy na drogę na nasz nocleg. Jesteśmy już porządnie zmęczeni całym dniem w samochodzie, ale przecież nie mamy jeszcze wielkiej piątki, więc dzielnie wypatrujemy dalej. I znowu tłum samochodów i znowu Leopard. Tym razem śpi na przydrożnym drzewie, więc mamy go jak na dłoni. Ładny, prężny, ale jakiś taki mały i wyglądający całkiem niegroźnie. Parę fotek i jedziemy dalej. Na ostatni etap mamy do wyboru dwie drogi, jedziemy oczywiście tą przy wodzie mając nadzieję na żywego bawoła bo martwych, zjadanych przez lwy już parę widzieliśmy. Co jakiś czas wydaje nam się że to już on, jednak po bliższym przyjrzeniu okazuje się, że to ten inny, co go już wcześniej widzieliśmy. W wodzie możemy za to poobserwować hipopotamy i krokodyle.

spotkać małego słonika z rodzicem to bardzo fajny widok

spotkać małego słonika z rodzicem to bardzo fajny widok

ta żyrafa wydała się nam trochę zaspana, może dlatego, że było około 6 rano

ta żyrafa wydała się nam trochę zaspana, może dlatego, że było około 6 rano

         

Już prawie dojeżdżamy do obozu, aż w końcu jest i on. Wielki bawół stoi sobie dumnie, tak jakby na nas czekał. Następnego widzieliśmy już w obozie z tarasu obozowego baru. Siedział w rzece i ustawiał się grzecznie do fotek. Oba widziane bawoły były to starsze osobniki, które nie nadążały już za swoim stadem, w innym wypadku nie odłączyłyby się od niego i przez to odłączenie się pewnie szybko zostaną zjedzone przez lwy.

bawół, kolejny z afrykańskiej wielkiej piątki

bawół, kolejny okaz z afrykańskiej Wielkiej Piątki

safari to nie tylko fajne i miłe zwierzęta, czasem trafi się też smutny widok

safari to nie tylko fajne i miłe zwierzęta, czasem trafi się też smutny widok

         

Ze sławnej wielkiej piątki widzieliśmy już lwy, całą gamę słoni w różnym wieku, lamparta i bawoła. Na drugi dzień pozostał nam do wypatrzenia tylko nosorożec, więc jest całkiem nieźle. Dzień zaczęliśmy wykupioną atrakcją, czyli porannym spacerem. Wyglądało to tak, że o piątej nad ranem wywieźli nas gdzieś i w buszu wysadzili z auta. Podczas tej wywózki trafiliśmy na kolejne stado lwów, tym razem tylko pijące oraz kolejnego leoparda i tuż za tym leopardem zostaliśmy wysadzeni, więc od początku dreszczyk był niemały.

nasz przewodnik podczas porannego spaceru, rozmiar strzelby daje do myślenia

nasz przewodnik podczas porannego spaceru, rozmiar strzelby daje do myślenia

o poranku przy wodopoju spotkaliśmy lwy, ciekawe co je tak suszy :)

o poranku przy wodopoju spotkaliśmy lwy, ciekawe co je tak suszy 🙂

         

W spacerze bierze udział maksymalnie 8 osób i dwóch przewodników uzbrojonych w długie strzelby. Obaj szli na początku grupy, bacznie wszystko obserwując. Jednak nawet w takich zorganizowanych akcjach nie możesz mieć pewności, że coś zobaczysz, wszystko kwestia szczęścia. My to szczęście mieliśmy, bo już po paruset metrach trafiły nam się trzy nosorożce. Obeszliśmy je od zawietrznej i stanęliśmy tuż przed nimi. Co to były za emocje, tego nie da się opisać. Wiedzieliśmy, że one nie za bardzo nas widzą, nawet z tych 5 metrów, ale słyszały nas doskonale i zaczęły się zbliżać. Było niesamowicie. Potem postanowiły iść za nami i przewodnik musiał je przepędzić. Szliśmy dalej zastanawiając się co będzie jak spotkamy stado lwów, niestety, albo stety, nic takiego nie miało miejsca, lecz wysłuchaliśmy opowieści przewodników o takich spotkaniach i brzmiało to jakby to była dla nich zwykła codzienność. Dla nas jednak, ten spacer był niesamowitym przeżyciem. Być tak blisko dzikich zwierząt, tak naprawdę niczym nie chronieni, po prostu wow. Spacer trwał niecałe trzy godziny, potem już w samochodzie, wracając do obozu mieliśmy szczęście zobaczyć najwspanialszy widok jaki w tym parku widzieliśmy. Lwica niosła lwiątko w pysku, a za nią szły następne lwiątka. Takie małe, słodkie, że aż by się chciało je przytulić. I tak na luzie przeszły przez ulicę i poszły dalej w świat. Wyglądało to nieziemsko.

spotkać nosorożce podczas spaceru to coś czego nie zapomnimy do końca życia

spotkać nosorożce podczas spaceru to coś czego nie zapomnimy do końca życia

zwierzęta też są zmęczone, tutaj nosorożec udał się na drzemkę

zwierzęta też są zmęczone, tutaj nosorożec udał się na drzemkę

         

Widzieliśmy, już wszystko co zobaczyć chcieliśmy. Kierowaliśmy się więc asfaltową drogą do bramy Malelane. Po drodze było jeszcze masę antylop, słoni, żyraf i jeszcze parę nosorożców. Mimo, iż mieliśmy już trochę dosyć monotonnego krajobrazu, byliśmy bardzo zadowolenia. Kruger to nasze pierwsze w życiu safari i mimo, iż czytaliśmy, że nie jest ono takie naprawdę super prawdziwe i wiele doświadczonych osób może być niezadowolonych, to nam się bardzo podobało. Widzieliśmy rzeczy, których nie zobaczymy nigdzie indziej i było to naprawdę duże przeżycie, więc jeśli jesteście w pobliżu to nie wahajcie się i śmiało odwiedzajcie to miejsce. Nawet jeśli zapomnieliście zarezerwować nocleg, to w jeden dzień też będziecie mieć świetną zabawę i edukacyjną przygodę, a satysfakcja z zobaczenia z bliska wielkiej piątki w jej naturalnym środowisku jest ogromna.

październik 2016

Nasze spotkanie z Wielką Piątka uwiecznione na krótkim filmie 🙂

Was to nic nie kosztuje a nas przybliża do spełnienia marzeń o kolejnych wyjazdach. Prosimy, kliknijcie w poniższą reklamę. Dziękujemy! 🙂

  • Katarzyna Wojtyńska-Stahl

    Przygoda życia, tyle pięknych zwierząt w jednym miejscu – bajka jakaś cudowna 🙂 Ujęły mnie lwy przy wodopoju i modlący się guziec. Serdeczności od Kasi, która w ogrodzie ma tylko ptaszki, nornice i dżdżownice 😉

    • http://tourandclimb.pl TourAndClimb

      Oj w ogrodzie to chyba lepsze ptaszki niż lwy 😉 pozdrawiamy

  • http://antonita.pl Antonina | antonita.pl

    Wow, takie safari jest na mojej liście rzeczy do zrobienia 🙂 Dzikie zwierzęta, które znamy tylko ze zdjęć czy filmów robią niesamowite wrażenie w naturalnym środowisku 🙂

    • http://tourandclimb.pl TourAndClimb

      Życzymy szybkiej realizacji, bo naprawdę warto 🙂

  • http://www.dziendobrycodziennie.pl Malgorzata Gilewska

    Jestem pod wrażeniem zdjęć, teksu, dokładności opisu i filmu. Widać pasję w tym temacie. Brawo! Podziwiam!

    • http://tourandclimb.pl TourAndClimb

      Dziękujemy 🙂

  • https://dopieszczamy.pl/ dopieszczamy.pl

    Zazdroszczę wspaniałej wyprawy i możliwości podziwiania przepięknej wyprawy z tak bliska.Warto realizować marzenia! Piękne zdjęcia 🙂