Łódź

Home > Różne
świateczne stragany na Piotrkowskiej, Łódź

Piotrkowska, Łódź

Nasz pierwszy raz, a właściwie to kilka

Wiadomo, pierwszy raz nie jest łatwy, tym bardziej, jak mamy do czynienia z obcymi ludźmi. Właśnie jedziemy do Łodzi na warsztaty z Acroyogi. Nie są to nasze pierwsze tego typu warsztaty, więc to już mamy ogarnięte i wiemy że na pewno będzie fajnie. Jak każde warsztaty, te też troszkę kosztują. Do tego podróż do Łodzi, autostrada itp. i zaczyna się z tego robić konkretna kwota. Po przemyśleniu tematu postanowiliśmy troszkę zaoszczędzić. Ze względu na małą ilość czasu jaką możemy poświęcić na transport jedziemy własnym samochodem. Jest nas dwoje a w aucie jeszcze sporo wolnego miejsca. I tu czas na nasz pierwszy raz z portalem blablacar.pl. Jest to bardzo przyjemna strona, na której można znaleźć towarzysza podroży, który nie dość, że dorzuci się do paliwa to jeszcze umili nam czas rozmową (przynajmniej w teorii). Znając dokładny czas podróży wystawiliśmy naszą trasę na portalu. Dodaliśmy też przystanek w Toruniu, bo tak podobno łatwiej znaleźć podróżnych. Potwierdzamy. Pierwszy pasażer pojawił się od razu po ukazaniu się naszego posta na stronie blabla. Niestety mimo próby skontaktowania się z nim, nigdy się nie odezwał. Kolejni ochotnicy zgłaszali się dopiero w przeddzień wyjazdu. Z nimi kontakt był już doskonały.

ul. Nawrot, Łódź

ul. Nawrot, Łódź

ul. Tuwima, Łódź

ul. Tuwima, Łódź

Startowaliśmy o szóstej rano. Przynajmniej taki był plan. Pierwszy nasz pasażer zaplanowany był na trasie Gdańsk - Toruń. Pełni optymizmu wyruszyliśmy na miejsce spotkania. Niestety po pół godzinie oczekiwania i ciągłym kontakcie telefonicznym, pan stwierdził, że nie jest w stanie dojechać na miejsce spotkania gdyż nie potrafi wsiąść do PKM-ki. Szkoda nam było chłopaka, więc zdecydowaliśmy pojechać po niego na SKM-kę. W końcu z pięćdziesięciominutowym opóźnieniem wyjechaliśmy z Gdańska. Przejazd specjalnie zaplanowaliśmy z małym zapasem. Jednak fakt, że byliśmy umówieni w Toruniu z kolejną osobą, i nie z naszej winy spóźnimy się na to spotkanie, nie był dla nas przyjemny. No trudno. Oczywiście ciężko jest utrzymać radosną atmosferę w samochodzie jak jest się złym na pasażera za spóźnienie, ale nam się udało. Wielkiej dyskusji nie było, bo pan szybko zasnął, ale grzecznie zapłacił umówioną kwotę i nie stwarzał żadnych więcej problemów. Po wysadzeniu pierwszego pasażera. Przyszła kolej na następnego. Szybka wymiana i jedziemy dalej. Tym razem wszystko poszło gładko. Miła konwersacja i konkretna rozmowa na temat miejsca wysiadki. Wiadomo, ludzie są różni i korzystając z tego typu portali trzeba być przygotowanym na wszystko. Nasze uczucia po pierwszym użyciu portalu blablacar.pl, pomimo porannych przygód, są pozytywne. Częściowy zwrot kosztów przejazdu rekompensuje drobne niedogodności. Na pewno jeszcze nie raz skorzystamy, a teraz czas na warsztaty.

Łódź

Łódź

Łódź

Łódź

Są to nasze drugie warsztaty z Acroyogi. Jogę znamy od dawna. Na Acroyogę trafiliśmy przez przypadek, cztery miesiące temu, szukając czegoś na YouTube. Postanowiliśmy spróbować. Niestety w Gdańsku nie znaleźliśmy nauczyciela, więc naszym mentorem został Internet. Początki nie były łatwe, ale jakoś nam szło. Miesiąc temu byliśmy na warsztatach w Warszawie, które prowadził świetny skandynawski instruktor Jeppe Skovgaard. Było super i mimo iż większość uczestników trenuje dużo dłużej niż my, to z zaskoczeniem stwierdziliśmy, że mocno od grupy nie odstajemy. Tym razem jedziemy do Łodzi. Warsztaty zorganizowane są przez szkołę jogi ‘Hello Yoga’. Prowadzący to Michał Maciaszek, jedyny w Polsce licencjonowany instruktor Acroyogi. Ucząc się z Internetu łatwo wyrobić sobie złe nawyki, dlatego czasami trzeba się spotkać z prawdziwym instruktorem, który poprawiając zwykłą drobnostkę, sprawia, że wszystko wygląda dużo lepiej. I tak właśnie było. Nasze ‘pralki' (przejścia pomiędzy poszczególnymi pozycjami), które już potrafiliśmy, zaczęły w końcu ładnie wyglądać. Nauczyliśmy się też dużo nowych rzeczy. Michał jest świetnym instruktorem, dodatkowo na zajęciach wprowadził rewelacyjną atmosferę. Zdecydowanie polecany.

wejście do Muzeum Kinematografii, Łódź

Muzeum Kinematografii, Łódź

warsztaty z AcroYogi, Łódź

Acroyoga

       

W przerwach pomiędzy warsztatami mieliśmy ambitny plan zwiedzania Łodzi. W sobotę wygospodarowaliśmy tylko półtorej godziny przerwy, więc bez namysłu ruszyliśmy do muzeum kinematografii. Ciekawe muzeum znajdujące się w pałacu Karola Scheiblera, który jest doskonałym przykładem architektury mieszkalnej z drugiej połowy XIX wieku. Można w nim podziwiać wiele reprezentacyjnych wnętrz np. gabinet z kaflowym piecem obudowanym dębową, ozdobną konstrukcją w formie renesansowego kominka z usytuowaną powyżej wenecką mozaiką. W niedzielę pogoda nieco popsuła nasze plany. Strasznie silny wiatr i obfity deszcz mocno zniechęciły nas do spacerów. Szybki marsz ulicą Piotrkowską, którą wypadało zobaczyć, oraz wycieczka samochodowa po dzielnicy Księży Młyn, było jedyną możliwością tego dnia. Księży Młyn to rozległa dzielnica, która przetrwała w sposób niemal kompletny z okresu rozkwitu przemysłowej Łodzi. Jego układ urbanistyczny i architektura wzorowany był na angielskich osadach przemysłowych. Na Księży Młyn składają się planowo rozmieszczone i jednolite architektonicznie budynki fabryczne, osiedle mieszkaniowe, rezydencje właścicieli i wille dyrektorskie z ogrodami, a także ulice i bocznice kolejowe, szkoła, szpitale, remiza straży ogniowej, gazownia i klub fabryczny. Myślę, że przy kolejnej naszej wizycie w Łodzi jest to obowiązkowe miejsce do szczegółowego zwiedzenia.

Muzeum Kinematografii, Łódź

Muzeum Kinematografii, Łódź

Muzeum Kinematografii, Łódź

Muzeum Kinematografii, Łódź

Generalnie Łódź zawsze traktowana była jako zło konieczne. Trzeba przez nią przejechać i tyle. Tzw. ‘miasto czerwonych świateł’, które na szczęście niedługo będzie można omijać obwodnicą. Nigdy nie mieliśmy czasu żeby zatrzymać się tutaj chociażby na chwilę. I przyznajemy, że jesteśmy mile zaskoczeni. Łódź nawet nam się spodobała. Ciekawe miejsca i dużo przestrzeni. To co udało nam się zobaczyć diametralnie różniło się od tego co widzieliśmy za każdym razem przejeżdżając przez to miasto. Stare kamienice i zaniedbane uliczki świetnie komponują się z odnawianymi miejscami. Niestety nie mieliśmy czasu żeby zobaczyć za wiele, a szkoda, mamy nadzieję że jeszcze kiedyś zdarzy się okazją żeby tu przyjechać na dłuższą chwile.

Łódź

Łódź

Muzeum Kinematografii, Łódź

Muzeum Kinematografii, Łódź

Muzeum Kinematografii, Łódź

Wnętrza Muzeum Kinematografii

Wracając do naszych przeżyć i pierwszych razów, to kolejną sprawą jaka była dla nas nową jest Couchsurfing. Jest to portal na którym można znaleźć miłą (lub nie) osobę która nas przenocuje. Podeszliśmy do tego z optymizmem, w końcu transport i nocleg to dwie rzeczy na które na wszystkich podróżach wydaje się najwięcej pieniędzy. Poszukiwania naszego hosta zaczęliśmy około trzy tygodnie przed planowanym pobytem. Nie wymagaliśmy wiele, bo tylko jeden nocleg w dowolnych warunkach. Szybko znaleźliśmy gospodarza, który zgodził się udzielić nam noclegu. Niestety na tydzień przed naszym przybyciem zrezygnował, tłumacząc się wyjazdem służbowym. No trudno, szukamy dalej. I tu zaczęły się schody, kogo nie zapytaliśmy to albo nie odpowiadał, albo miał już gościa na tą noc. Do ostatniej chwili nie wiedzieliśmy czy będziemy mieli gdzie spać. Dzień przed wyjazdem udało się. Po potwierdzeniu noclegu nasz gospodarz szybko nawiązał z nami kontakt, dokładnie wyjaśnił o której kończy pracę i o której możemy do niego przyjechać. Mimo iż nie oczekiwaliśmy, że będzie nas oprowadzał po mieście, to bardzo przeprosił że nie może tego zrobić z powodu pracy. Następnie polecił nam ciekawe miejsca i knajpy z dobrym jedzeniem. Po przyjechaniu na miejsce Piotrek (nasz gospodarz) okazał się bardzo miłym człowiekiem, mieliśmy dużo tematów do rozmowy. Tak jak my lubił zdrowe jedzonko i ugościł nas pysznym śniadaniem. Bardzo milo wspominany ten nocleg i pomimo dużych problemów z jego znalezieniem okazało się że warto było poczekać. Zdajemy sobie sprawę że mogliśmy nie trafić tak dobrze, ale po takim pierwszym razie liczymy, że następni nasi gospodarze będą tak samo fajni i uczynni. My staraliśmy się nie sprawiać kłopotu, grzecznie poszliśmy spać w wyznaczonym miejscu (Piotrek oddał nam swoją kanapę, za co bardzo mu dziękujemy). Generalnie kolejne wydarzenie na plus. I kolejna rzecz, którą polecamy.

Muzeum Kinematografii, Łódź

Muzeum Kinematografii, Łódź

Muzeum Kinematografii, Łódź

Muzeum Kinematografii, Łódź

Muzeum Kinematografii, Łódź

Muzeum Kinematografii, Łódź

Muzeum Kinematografii, Łódź

Muzeum Kinematografii, Łódź

Weekend w Łodzi uznajemy za bardzo udany. Każda zmiana otoczenia jest miłą odmianą, a nowe doświadczenia są niezbędne żeby się rozwijać. Poznawanie nowych miejsc i ludzi także polecamy każdemu.

13 grudzień 2015

Was to nic nie kosztuje a nas przybliża do spełnienia marzeń o kolejnych wyjazdach. Prosimy, kliknijcie w poniższą reklamę. Dziękujemy! 🙂