Lina pojedyncza Simond

TOURandCLIMB lina 201610 0

O podziale lin wspinaczkowych i ich właściwościach pisaliśmy ostatnio, przy okazji testowania liny podwójnej. Tym razem sytuacja jest trochę inna, gdyż do przetestowania mamy linę pojedynczą, czyli taką, którą my wykorzystujemy do wspinaczki sportowej. Wspinanie w dalszych częściach świata łączy się z podróżą samolotem, a jak wszyscy wiemy do samolotu możemy zabrać tylko bagaż o konkretnej wadze (no chyba, że nie przeszkadza nam dopłacanie). I tu ważną rolę odgrywa właśnie ciężar naszej liny. Gdy musimy zapakować ciuchy na powiedzmy trzy tygodnie, do tego dochodzi reszta szpeju (uprząż, buty, ekspresy itp.) oraz sprzęt kempingowy, to zaczyna nam się robić trochę ciężko. Właśnie taki problem (ciężar liny) mieliśmy przez dość długi czas, dlatego gdy firma Decathlon zaproponowała nam przetestowanie liny pojedynczej 9,8 mm firmy Simond, zgodziliśmy się bez wahania.

LINA POJEDYNCZA 9,8 MM X 60 M SIMOND

Lina, z której dotychczas korzystaliśmy, ma już kilka lat i mimo że technicznie nic jej nie dolega, to w użytkowaniu nie należy do najlepszych. Nieważne, jak dobrze dba się o linę, to z czasem impregnat (jeśli był fabrycznie) się zużywa i mimo różnych zabiegów konserwacyjnych lina zaczyna „puchnąć”, ciężej „chodzi” w przyrządzie oraz ma tendencje do skręcania. I to właśnie najbardziej przeszkadza w jej użytkowaniu.

TOURandCLIMB lina 201610 5
TOURandCLIMB lina 201610 4
TOURandCLIMB lina 201610 3

Pierwsze wrażenie po otrzymaniu liny Simond było bardzo pozytywne. Jest lekka i mimo takiej samej długości, jak nasza poprzednia lina, zajmuje wyraźnie mniej miejsca, dlatego szybko i bezproblemowo ją spakowaliśmy i polecieliśmy się wspinać. Przy samej wspinaczce odczucia także pozytywne. Lina dobrze „chodzi” w przyrządzie, ale także nie jest za cienka, więc nie przeleci asekurującemu przez przyrząd. Dla osoby wspinającej się zaletą na pewno jest jej waga, gdy przy dłuższych drogach (ponad 30 m) nie musi ciągnąć liny, a przy wpinkach asekurujący łatwiej wydaje luz, dzięki czemu wspinacz nie musi szarpać się z liną.

Cena to 449,99 zł, nie jest to cena okazyjna, gdyż mając czas i szukając promocji możemy znaleźć liny o tych samych parametrach w nieznacznie niższych cenach. Lecz jeśli chodzi o tak dobre parametry nie jest to cena wysoka, a lina jest zdecydowanie tego warta.

TOURandCLIMB lina 201610 1

Lina przeżyła z nami dopiero jeden wyjazd wspinaczkowy, ale było to wspinanie intensywne. Byliśmy w Południowej Afryce, zwiedzając różne sektory wspinaczkowe tego kraju. Najwięcej wspinaliśmy się w Waterval Boven, w twardym piaskowcu o brązowym kolorze. Generalnie, po paru dniach tam wszystko było brązowe, lina także trochę zmieniła swój kolor, co można zauważyć na zdjęciach, nie wpłynęło to jednak na jej właściwości użytkowe ani na jej ciężar. Podsumowując, linę oceniamy jako bardzo dobrą, dodatkowym atutem jest dość wyraźnie, fabrycznie zaznaczony środek, co przy długich drogach na pewno się przydaje. Jakość wykonania liny jest bardzo dobra i śmiało możemy ją polecić.

O tym jak wykorzystywaliśmy linę podczas wyjazdu opowiada także ten krótki filmik

Was to nic nie kosztuje a nas przybliża do spełnienia marzeń o kolejnych wyjazdach. Prosimy, kliknijcie w poniższą reklamę. Dziękujemy! 🙂