LINA PODWÓJNA SIMOND

TOURandCLIMB lina 01

Podstawą asekuracji podczas wspinaczki jest lina. W zależności od charakteru wspinania, możemy korzystać z lin pojedynczych, połówkowych lub bliźniaczych. My w związku ze zbliżającym się wyjazdem w Tatry z różnych przyczyn musieliśmy zdecydować się na nową linę połówkową. I tu z pomocą przyszła nam firma Decathlon oferując, do przetestowania, liny firmy Simond.

LINA PODWÓJNA 8,6 MM X 60 M SIMOND

Pierwsze wrażenie po otrzymaniu lin to ich lekkość. Druga rzecz to kolorystyka. Kolorystyka lin do wspinaczki wielowyciągowej musi być mocno rzucająca się w oczy, a kolory lepiej żeby były tzw. żarówiaste. Otrzymane liny są oferowane w dwóch wariantach: niebieskim i zielonym. Istniała mała obawa, że nie będą się dobrze odznaczać w szarych ścianach naszych Tatr, ale o tym później. Minusem lin jest to, że nie posiadają oryginalnie zaznaczonego środka, niektórzy z tego nie korzystają, my jednak stwierdzamy, że zaznaczymy go sami. No więc pakujemy liny w plecaki (zajmują dość mało miejsca, co jest plusem), wsiadamy w pociąg i jedziemy w Tatry

TOURandCLIMB lina 2

Dotarliśmy w rejon Morskiego Oka, podeszliśmy pod Mnicha, czas zacząć wspinanie i zobaczyć, jak liny się sprawdzą. Po pierwsze, to wspomniana kolorystyka, liny mimo wcześniejszych obaw są dobrze widoczne przy dobrej pogodzie, jak i przy napotkanych przez nas ciemnych chmurach i deszczu. Druga rzecz to ciężar. Wiadomo, że przy wspinaczce wielowyciągowej i całej ilości potrzebnego szpeju, każdy kilogram jest ważny. Mieliśmy okazję robić wyciągi ponad 50 m i muszę przyznać, że ciężar ciągniętych lin był optymalny. Linę prowadzi się dobrze, asekuracja w przyrządzie nie sprawia trudności. Ostatnią rzeczą są zjazdy. Tu zauważyliśmy, że lina ma tendencje do splątania, i to nie tylko przy rzucie do zjazdu, ale także podczas „przerzucania” przed rozpoczęciem wspinania. Odczuwana dynamika liny przy zjazdach też standardowa, więc zjazdy są komfortowe. Podczas naszej wspinaczki w Tatrach nie raz zdarzyło nam się też zmoknąć. Tu wyczuwalne było, że woda „ idzie” po linie, a nie wchłania się w nią, więc impregnację zaliczamy także na plus.

TOURandCLIMB lina 3

Co jednak jest zdecydowanym minusem to długość lin. Od początku ich użytkowania widzieliśmy, że lina niebieska jest dłuższa od zielonej, co przy niektórych operacjach sprzętowych może przeszkadzać. Mimo iż żadnych zjazdów nie planowaliśmy „na styk”, to i tak mieliśmy nadzieję, że zielona ma 60 m, a niebieska jest po prostu dłuższa. Po powrocie do domu postanowiliśmy to sprawdzić. Okazało się, że lina zielona ma około 58 m, natomiast niebieska około 60 m, a tak być nie powinno. Nam nie tyle przeszkadza to, że jedna lina jest za krótka, ale to, że są nierówne, jednak i tak uważamy, że taka sytuacja nie powinna mieć miejsca. Generalnie wrażenia z użytkowania lin są pozytywne. Podczas wspinania nie było żadnego „wow”, no bo być nie mogło, to tylko lina. W naszym odczuciu liny nie odbiegają (pomijając oczywiście długość liny) ani na plus, ani na minus od lin innych, znanych producentów, co zresztą potwierdzone jest certyfikatami.

TOURandCLIMB lina 1

Cena 449,99 zł za jedną żyłę jest ceną nieco niższą od tego typ lin, oferowanych przez innych producentów, co dodatkowo przemawia na jej korzyść.

Po testach w różnych warunkach linę połówkową 8,6 mm firmy Simond możemy polecić, zarówno Tatromaniakom, jak i fanom innych gór świata.

O tym jak wykorzystywaliśmy linę podczas wyjazdu w Tatry opowiada także ten krótki filmik

Was to nic nie kosztuje a nas przybliża do spełnienia marzeń o kolejnych wyjazdach. Prosimy, kliknijcie w poniższą reklamę. Dziękujemy! 🙂