Langkawi

Langkawi

Langkawi

Wyspa reklamowana jako dziewicza natura, ale czy to możliwe?

Skoro wszędzie w Internecie możemy wyczytać o naturalnych, nie naruszanych ręka człowieka, dziewiczych walorach wyspy, które każdy turysta zobaczyć powinien, to coś tu nie gra, musieliśmy to sprawdzić osobiście. Chwilowo utknęliśmy jednak na terminalu promowym, w miejscowości Satun, z której 10 minut temu odpłynął nasz statek. Czemu odpłynął? Bo pan kierowca, który odbierał nas z przesiadkowego przystanku autobusowego, nie spieszył się zbytnio i ważniejsze po drodze było załatwienie swoich spraw, niż dowiezienie pasażerów na czas, tak to już tutaj jest. Terminal niewielki, duża stołówka, parę pseudo biur turystycznych i mały sklepik, nawet wifi tu nie uświadczysz. No trudno, to tylko troszkę ponad dwie godziny czekania.

Langkawi

Langkawi

Eagle Squere

Eagle Squere

Odprawa celna to zwykła formalność, prom nawet w niezłym stanie, w niecałe dwie godziny dowiózł nas na miejsce. W Langkawi port znajduje się w centrum handlowym, gdzie kolorowe napisy informują o strefie duty free, niestety słabe to free bo np. słodycze są tu dużo droższe niż w mieście, ale jak na centrum handlowe w Malezji przystało, pełno tu ludzi, sporo też taksówkarzy namawiających na skorzystanie z ich kursu, my jednak wybraliśmy spacer do naszego hosta zgarniając, przy wyjściu z centrum, darmowe mapki miasta. Było już ciemno i późno, szybki rekonesans po okolicy, zapoznał nas z całodobową chińsko-hinduską knajpą, gdzie za niecałe 5zł można się najeść do syta. Po całym dniu głodowania w autobusach i na terminalach, postanowiliśmy skorzystać. Po dwóch tygodniach w Azji mieliśmy już dosyć tutejszego jedzenia, wszystko smażone, ryż zlepiony i zero świerzych warzyw, dlatego następnego dnia postanowiliśmy trochę zmodyfikować naszą dietę. Niestety nie było łatwo, na całej wyspie znaleźć owoce lub świeżo wyciśnięte soki to nie lada wyczyn. Jedzenia na ulicach nie ma tu, aż tak dużo, jak w poprzednich miejscach, które odwiedzaliśmy, a jak już jest to niestety ocieka tłuszczem bądź cukrem. W minimarketach wybór też nie specjalny.

Meczet Al Hana

Meczet Al Hana

Meczet Al Hana

Meczet Al Hana

Wracając do wyspy, to prawda, że jest tu bardzo zielono. Mała gęstość zaludnienia, skupiona przy głównych drogach powoduje, że tereny zielone są wszędzie. Oprócz tych naturalnych, gęstych lasów, zobaczymy też trochę parków, co zaliczamy zdecydowanie na plus. Wielkim minusem jest brak komunikacji miejskie, jedyny możliwość transportu to wynająć skuter lub poruszać się taksówkami, które wcale nie wychodzą zbyt tanio. My jednak wybraliśmy trzecią opcję, czyli autostop. Na początku było słabo tym bardziej, że ruch na ulicach nie jest za duży, ale jakoś się udało i tak właśnie przejeździliśmy całą wyspę. Na zwiedzanie mieliśmy przeznaczone dwa dni, skończyło się na jednym. Owszem można posiedzieć tu dłużej, spacerując po lasach lub leżąc na plaży, ale przecież można to robić wszędzie, a tu w cale nie jest aż tak wyjątkowo. Odnieśliśmy wrażenie, że jest to świetne miejsce do mieszkania, cisza, brak korków i ogólne bezpieczeństwo wprowadzają w nas spokój, do tego wszechogarniająca zieleń i można miło żyć. Pod względem turystycznym, jednak wcale nie jest tak wesoło. Po pierwsze wymieniony wcześniej brak komunikacji miejskiej, po drugie ulice, na ogół bez chodników, nie są ozdobione powalająca architekturą, a raczej zwykłymi malezyjskimi domami, barami i rozpadającymi się chatkami, innymi słowy szału nie ma. Atrakcje turystyczne, owszem są, ale jeden dzień zdecydowanie wystarczył nam na ich zobaczenie.

CableCar i SkyBridge - Langkawi

CableCar i SkyBridge - Langkawi

CableCar - Langkawi

CableCar - Langkawi

SkyBridge - Langkawi

SkyBridge - Langkawi

Langkawi

Langkawi

Dzień rozpoczęliśmy łapiąc stopa w kierunku Oriental Village. Miejsce od początku do końca przygotowane typowo pod turystów. Znajdziemy tam główną atrakcję, czyli wjazd kolejką kabinową na przyległe wzgórze, Sky Rex (spotkanie z Dinozaurami), Sky Dome (wirtualny przejazd kolejką górką), kino 6D, muzeum 3D, Elephant Trekking (obawiam się, że jest to zwykłe męczenie zwierząt), symulator formuły jeden, Duck Trip i wiele innych rzeczy, dodając do tego sklepy z pamiątkami, bary i budki z przekąskami. Wszystkie atrakcje dostępne są w różnych, większych lub mniejszych pakietach, my wybraliśmy najbardziej podstawową opcję, zawierające pierwsze trzy z pośród wyżej wymienionych atrakcji (kosztowało nas to 45 RM ~45 zł). Zaczęliśmy od spotkania z dinozaurami. Gdyby nie było to w pakiecie, nigdy bym tam nie trafiła, a było na prawdę fajnie. Wsiada się do takiego dużego wagonika, nagle robi się ciemno, a wokoło odpalane są wielkie ekrany. Wrażenie jakby rzeczywiście sunęło się poduszkowcem przez prehistoryczne czasy, oglądając wybuchające wulkany i sapiące wielkie stwory, bardzo nam się podobało. Dalej, druga atrakcja czyli Sky Dorm. Tu zasiadamy wygodnie w fotelach, a na ekranie, w kształcie półkuli, nad głową oglądamy widoki jakby z kolejki z górskiej. Tu wrażenia dużo mniejsze, znamy takie kolejki z obdukcji, więc wiemy, że nie da się tego za imitować. Czas na główną atrakcję, po którą tu przyjechaliśmy, czyli kolejkę kabinową. Z jedną stacją przystankową, z tarasem widokowym, wjeżdżamy na szczyt wzniesienia. Widoki niesamowite, z jednej strony zatoka, z drugie dywany zieleni. Dodatkowo, wchodzimy na tzw. Sky Bridge, wielki most, zawieszony wysoko nad lasami (wejście dodatkowo płatne 5RM). Warto tu było przyjechać dla tych widoków. Z wysokości wypatrujemy kolejną atrakcję, którą chcieliśmy odwiedzić Seven Walls Watherfall. Są to kaskadowo ułożone zbiorniki z wodą, połączone wodospadem, podobno kąpiel tam to niezapomniane przeżycie, niestety my mamy pecha. Od osób które nas podwoziły, dowiedzieliśmy się, że dzisiaj jest najgorętszy dzień w Malezji od kilku dziesięcioleci, a dodatkowo od ponad miesiąca na Langkawi nie spadła żadna kropla deszczu, wszystko wyschnięte. Nasz plan cudownej kąpieli nie zostanie zrealizowany, nie ma wodospadu, nie ma wody w zbiornikach, wszystko wyschło. No trudno, jedziemy dalej.

Muzeum 3D - Langkawi

Muzeum 3D - Langkawi

Oriental Village - Langkawi

Oriental Village - Langkawi

Langkawi

Langkawi

SkyRex - Oriental Village

SkyRex - Oriental Village

Kolejnym punktem na naszej mapie miejsc do odwiedzenia, było muzeum Kota Mahsuri. Przedstawiono w nim legendę o kobiecie, pięknej i młodej, która poznaje równie pięknego młodzieńca, tuż po ich ślubie wyruszającego na wojnę. Żeby dowiedzieć się co było dalej zapraszamy do Langkawi, zdradzę tylko że historia nie ma szczęśliwego zakończenia, gdyż kobieta została zamordowana, rzucając na wyspę klątwę. Na nas muzeum nie wywarło dużego wrażenia, taki skansen, który chyba nie do końca został dobrze przygotowany.

Kota Mahsuri

Kota Mahsuri

Kota Mahsuri

Kota Mahsuri

Orzeł - symbol Langkawi

Orzeł - symbol Langkawi

Dalej kierujemy się w stronę portu. Najpierw odwiedzamy wielki meczet, którego nie sposób przegapić, a modlitwy w nim odprawiane, można usłyszeć z bardzo daleka. Następnie czeka nas długi spacer, po bardzo urodziwym parku o nazwie Legenda Langkawi. Znajdziemy w nim wszystkie gatunki roślin z całej wyspy, dodatkowo, rzeźby i inne architektonicznie dobrze rozmieszczone atrakcje, nadające mu bardzo fajny klimat. Niestety jest tak sucho, że żadna fontanna nie działa, a trawa ma brzydki żółty kolor, ale i tak potrafimy dostrzec urodę tego parku.

Langkawi

Langkawi

Legenda Langkawi

Legenda Langkawi

Zachód słońca postanowiliśmy obejrzeć z miejsca, które także ciężko przegapić. Tuż nad przystanią góruje ogromna figura orła. Wielki ptak to obowiązkowe miejsce na Langkawi do uwiecznienia na tzw. Sweetfoci. Na zakończenie dnia czeka nas jeszcze nocny targ. W różne punkty na wyspie, przyjeżdża on w inne dni tygodnia. Tym razem mamy szczęście, bo akurat dzisiaj jest koło nas. Widzieliśmy już trochę takich targów, tu jednak oprócz jedzenia znajdziemy także stoiska z ubraniami. Dla nas, jak zawsze wygrywają pierożki z bliżej nieznanym nam nadzieniem, nie ma ich wcale dużo, bo raczej górują tu całe dania lub szaszłyki, ale nam udało się znaleźć te, jak się później okazało, najlepsze z dotychczas jedzonych.

Langkawi night market

Langkawi night market

Langkawi night market

Langkawi night market

Ogólne wrażenia po krótkim, ale treściwym pobycie na wyspie są średnie. Może dlatego, że trafiliśmy na suszę, a może po prostu Langkawi nie jest w naszym guście. Trochę nas to zdziwiło, bo bardzo lubimy zielone tereny, może po prostu wyspa nie zdążyła odkryć przed nami swojego prawdziwego oblicza. Niestety drugiej szansy mieć nie będzie. Ciekawe co wy o niej sądzicie?

Legenda Langkawi

Legenda Langkawi

Langkawi night market

Langkawi night market

Langkawi

Langkawi

zachód słońca - Langkawi

zachód słońca - Langkawi

marzec 2016

Was to nic nie kosztuje a nas przybliża do spełnienia marzeń o kolejnych wyjazdach. Prosimy, kliknijcie w poniższą reklamę. Dziękujemy! 🙂

  • http://bookendorfina.blogspot.com Bookendorfina Izabela Pycio

    Wspaniała podróż, niesamowite widoki, przeżycia, fantastyczne zdjęcia. 🙂 A ja choć w taki wirtualny sposób, ale mogłam dzięki Tobie odbyć tę podróż. 🙂

    • http://tourandclimb.pl TourAndClimb

      Miło nam, że odbyłaś z nami tę podróż, jednak trzymamy kciuki aby Twoja podróż z wirtualnej stała się realna 🙂

  • persevering

    To wszystkie jest takie piękne 🙂 Bardzo mi się podoba 🙂 Może i ja kiedyś będę miała okazję tam być 🙂

  • Coach Aga

    Twoj opis i te zdjecia tylko zachecaja do zwiedzenia tej pieknej wyspy 🙂

  • http://nietransparentnie.pl/ eV

    Tak tylko patrząc na zdjęcia, to w przeciwieństwie do Was, myślę, że mogłabym tam spędzić piękne, długie wakacje, ale mieszkać na stałe już nie. Cisza i spokój są fajnym odprężeniem, ale nie są czymś, czego szukam w życiu, a bardziej odskocznią.
    Bardzo ciekawy wpis, z chęcią odwiedziłabym Waszymi śladami te wszystkie miejsca, nawet to „nudne” muzeum. Wyobrażam je sobie jako taką kolorową plamę pośród gęstej zieleni.

    • http://tourandclimb.pl TourAndClimb

      Jeśli chodzi o odpoczynek to w Malezji znajdą się również inne miejsca gdzie można spędzić rajskie wakacje. Wyspa Langkawi także się do tego nadaje ale przy dłuższym odpoczynku może przeszkadzać brak innych atrakcji turystycznych.