Kuala Lumpur

Home > Zwiedzanie > Malezja
plac Merdeka oraz KL Tower w tle

plac Merdeka oraz KL Tower w tle

Miasto do którego trzeba się przyzwyczaić

Kuala Lumpur – stolica Malezji - miasto, które za wszelką cenę próbuje być nowoczesną metropolią, czy mu się to udaje, według nas średnio. Jesteśmy tu już trzeci dzień i prawie zapomnieliśmy jakie było nasze pierwsze wrażenie po przyjeździe, a było ono dość intensywne. Autobus z lotniska wysadził nas w centrum miasta (chcieliśmy dojechać do dworca kolejowego KL Sentral i to nam obiecano, stało się jednak inaczej, no cóż daliśmy się trochę oszukać), teraz czekał nas długi spacer na miejsce spotkania z naszym hostem. Pierwsze wrażenie po wyjściu z autobusu, to straszny smród. Było gorąco, powietrze stało i miało się wrażenie, że cały ten uliczny syf po prostu wdychamy. Śmierdziało okropnie a do tego wszędzie pełno śmieci. Mimo, iż minęły dopiero trzy dni od naszego przyjazdu, teraz już tego nie czuję i nawet śmieci aż tak bardzo mi nie przeszkadzają. Przyzwyczaiłam się, czy miasto powoli zaczyna mnie wciągać? Idziemy dalej, pot się z nas leje, a droga wcale nie jest łatwa. Zarówno po przyjeździe jak i podczas zwiedzania, przemieszczanie się między wybranymi obiektami strasznie nas męczy. Przywykliśmy do zwiedzania miast na piechotę. Wszyscy zawsze się dziwią ile kilometrów jesteśmy w stanie zrobić podczas takich wycieczek. Uważam, że im więcej uliczek przechodzisz tym lepiej poznasz dane miejsce, ale niestety nie tutaj. Wszyscy jeżdżą taksówkami, jeżeli pytamy kogokolwiek o jakiś dojazd, poleca nam taksówkę, chodników jest mało i potrafią się niespodziewanie skończyć. Gęsta sieć ulic i wiaduktów przecinających miasto, uniemożliwia spokojne chodzenie. Orientacja w mieście jest łatwa, wysokie wieżowce, a między nimi słynne Twin Towers, widoczne są z każdego miejsca, ale jak do nich dojść? Niestety, odnalezienie kładki, bądź przejścia, wcale nie należy do najłatwiejszych.

Kuala Lumpur śmiało można nazwać miastem kontrastów, przynajmniej jeśli chodzi o architekturę

Kuala Lumpur śmiało można nazwać miastem kontrastów

sławne Twin Towers to także punkt orientacyjny, widać je z wielu miejsc w Kuala Lumpur

sławne Twin Towers to także punkt orientacyjny, widać je z wielu miejsc w Kuala Lumpur

KL Tower to kolejna atrakcja którą widać z wielu zakątków miasta

KL Tower to kolejna atrakcja, którą widać z wielu zakątków miasta

sposób rozbudowy miasta jest w całym KL taki sam, wysokie budynki powstają koło dawnej, niskiej zabudowy

taki jest sposób rozbudowy miasta, wysokie budynki powstają koło dawnej, niskiej zabudowy

                 

Jest prawie północ, wszędzie pełno ludzi, większość knajpek i sklepów nadal pootwierana. Spora część z nich jest czynna całą dobę. Miasto nigdy nie śpi, o czym przekonamy się jeszcze parę razy. Mijają kolejne godziny, jest już grubo po północy, przyjeżdża po nas nasz host (pomimo niewysokich cen hoteli postanowiliśmy skorzystać z Couchsurfingu). Mieszka poza centrum, ale nie jakoś bardzo daleko, jednak dojazd do niego zajmuje nam trochę czasu. Mimo, iż jest środek nocy ruch na ulicach spory, ale to nic w porównaniu z tym co czekało nas przez następne dni. W którą stronę byśmy nie jechali mamy korek i to taki konkretny. Miejscowi w samochodach tracą grube godziny, ale nikogo to nie złości, przywykli do tego, my niestety mamy ciągłe uczucie tracenia czasu.

mieszkaniec Kuala Lumpur odpoczywający, a może pracujący w parku

mieszkaniec Kuala Lumpur odpoczywający, a może pracujący w parku

wiele starych budynków popada w ruinę i jest wyburzanych a na ich miejsce powstają wieżowce

wiele starych budynków popada w ruinę i jest wyburzanych, a na ich miejsce powstają wieżowce

         

Podsumowując nasze pierwsze wrażenia to brud, smród, korki i trud poruszania się na piechotę. Dochodzi do tego niezrozumienie, czemu niszczone są zabytkowe obiekty, tylko po to żeby postawić kolejny wieżowiec. Mówią, że pierwsze wrażenie jest najważniejsze, ale nie w tym wypadku. Miasto wciąga, cały czas odkrywa przed nami nowe rzeczy. Z godziny na godzinę podoba nam się coraz bardziej. Mamy szczęście, naszym gospodarzem jest Pagirl, 34-ro letni nowoczesny muzułmanin (tak się nazywa). Mieszka z bratem w wynajmowanym mieszkanku, które standardem znacznie odbiega od tego do czego jesteśmy przyzwyczajeni. Pagirl czeka na swoje pierwsze własne cztery kąty, nie udałoby mu się go jednak kupić bez kredytu. Ale już wszystko załatwione teraz tylko wystarczy poczekać do 2017 i w końcu będzie mógł godnie żyć. Ma szczęście, bo pomimo niedużych malezyjskich pensji jemu udało się znaleźć dobą pracę (co podobno nie jest tu łatwe). Sytuacja w kraju, też nie wygląda za ciekawie. Ciągłe podnoszenie podatków, premier który podejrzany jest o defraudację dużych pieniędzy, trudno dostępne szkolnictwo wyższe i kryzys gospodarczy. Nic nie poradzisz na system – te słowa często powtarzane są przez naszego gospodarza. Bilet do Europy kosztuje go dużo więcej niż nas, ale nie rezygnuje ze swoich podróżniczych marzeń i ciężko na nie pracuje. Mimo, iż dla nas jest tu tanio, to zabierając nas na kolację nie pozwala nam płacić, powtarza że jesteśmy jego gośćmi i on się cieszy że może, dzięki nam, dowiedzieć się czegoś o Europie.

jeśli ktoś ma ochotę ubrać się w hinduskie stroje to Little India jest do tego idealne

jeśli ktoś ma ochotę ubrać się w hinduskie stroje, to Little India jest do tego idealne

z KL Brid Park można podziwiać Masjid Negara oraz Muzeum Sztuki Islamu

z KL Brid Park można podziwiać Masjid Negara oraz Muzeum Sztuki Islamu

wewnątrz Meczetu Narodowego działa szkoła dla młodych Malajów

wewnątrz Meczetu Narodowego działa szkoła dla młodych Malajów

widok na Twin Towers czyli wieże KLCC z parku przyległego do budynku

widok na Twin Towers, czyli wieże KLCC z parku przyległego do budynku

                 

Jedzenie

Temat rzeka. Malezja jest krajem w którym mieszają się kultury. Oprócz głównych nacji, czyli Malajów, hindusów i chińczyków, jest tu też dużo arabów a także europejczyków. W tym kraju nikt nie je w domu, nawet śniadania. Nasz host nie ma w domu nawet czajnika elektrycznego, o kuchence nie wspominając. O każdej porze dnia i nocy w barach są tłumy. Jedzenie na ulicy jest bardo tanie, oprócz normalnych posiłków i przekąsek można kupić także ichniejsze słodycze oraz masę różnych owoców. Najsłynniejszy z nich to oczywiście durian - śmierdzący owoc z którym nie wpuszczą cię praktycznie nigdzie, a ludzie dzielą się na jego wielkich fanów i przeciwników, tych drugich jest zdecydowanie więcej (nam też za bardzo nie smakował). Dobry natomiast jest dragonfruit (takie różowe kiwi, tylko bardziej słodkie), liczi (bardzo popularna malajska odmiana), guava (bardzo podobne do naszych jabłek), air jambu (wygląd nieco dziwny, a smak znowu jak jabłko) i mój ulubiony jackfruit – smak i konsystencja niedopisania (podobno największy owoc na świecie, dlatego kupujemy go obranego w porcjach).

typowe, malajskie potrawy zawierają albo makaron albo ryż jako dodatek

typowe, malajskie potrawy zawierają albo makaron albo ryż jako dodatek

restauracja śniadaniowa, tak Malajowie jedzą codziennie śniadania

restauracja śniadaniowa, tak Malajowie jedzą codziennie śniadania

         

Wracając do tradycyjnych potraw w Kuala Lumpur. Na pierwszy plan wysuwa się kuchnia malejska, my mieliśmy szczęście spróbować jej w tradycyjnych, miejscowych barach poza centrum miasta. Podstawą jest ryż, na ogół klejący i słodki, do tego ostre sosy. Pierwszy nasz malezyjski posiłek to szaszłyki drobiowe i wieprzowe - sate ayam i sate kambing, podawane z sosem orzeszkowym – bardzo smaczne, drugi to śniadanie na które dostaliśmy oczywiście ryż z sosem – Nasi Lemak, a do tego skrzydełka kurczaka, niby nic nadzwyczajnego, ale smaku nie można porównać do niczego co znamy z Polski. Do picia obowiązkowo herbata ze spienionym mlekiem i oczywiście cukrem. Cukier jest tu dodawany do wszystkiego. Zwiedzając miasto chcieliśmy orzeźwić się sokiem z kokosa, niestety nie poczuliśmy smaku kokosa, bo zabił go cukier. Popularnym sokiem jest też sok z liczi (malezyjskiej jego odmiany), także mega słodki, w smaku podobny do kompotu z suszu (mocno posłodzonego).

mięsne szaszłyki w sosie orzechowym to przysmak, który możemy skosztować na kolację

mięsne szaszłyki w sosie orzechowym to przysmak, który możemy skosztować na kolację

wybór przysmaków na śniadanie jest ogromy, wszystko jest w bardzo przystępnych cenach

wybór przysmaków na śniadanie jest ogromy, wszystko jest w bardzo przystępnych cenach

tak wygląda typowe śniadanie, które je się w Malezji

tak wygląda typowe śniadanie, które je się w Malezji

o poranku każdy pije herbatę z mlekiem lub mrożoną czekoladę

o poranku każdy pije herbatę z mlekiem lub mrożoną czekoladę

                 

Po kuchni malezyjskiej drugą obowiązkową do spróbowania jest kuchnia chińska. Trzeba to koniecznie zrobić w chińskiej dzielnicy. Chinatown to całkiem spory kawałek Kuala Lumpur, można tu zjeść wiele ciekawych rzeczy. Oprócz sajgonek i pierożków Samosa, które można potraktować jako przekąski, w większości miejsc dostaniemy całe dania. Tu także dominuje ryż, nie jest ona aż tak sklejony i przesłodzony jak w malezyjskich posiłkach, ale do europejskiego ideału to mu wiele brakuje. Do tego obowiązkowo ostry sos wymieszany z głównym składnikiem, może nim być kurczak, warzywa oraz wszelkie owoce morza. Jedno jest pewne – za niewielką kwotę (mniej niż 10zł) na pewno się najemy.

pyszna kolacja w Chinatown, jako dodatek oczywiście ryż

pyszna kolacja w Chinatown, jako dodatek oczywiście ryż

wieczorny spacer po Chinatown rozświetlonym przez setki lampionów

wieczorny spacer po Chinatown rozświetlonym przez setki lampionów

jak mawiają Malajowie - "Durian Król Owoców"

jak mawiają Malajowie - "Durian Król Owoców"

owoce i warzywa można kupić w Chinatown praktycznie przez całą dobę

owoce i warzywa można kupić w Chinatown praktycznie przez całą dobę

                 

Nas jednak najbardziej urzekła dzielnica indyjska. Kolorowo tu i głośno, na każdym rogu można zakupić zdobione sztucznym złotem stroje, masę biżuterii i innych bibelotów. Prawdziwa siła kiczu, która urzeknie każdego, a do tego dochodzi aromatyczna kuchnia indyjska. Tu też króluje ryż, ale głównym dodatkiem (lub podstawą dla dania śniadaniowego) są placki o nazwie chapati. Podawane na dużych tacach z dodatkiem ostrego sosu i drugiego sosu – ziemniaczanego. Sos nie przypadł mi do gustu, ale placek był świetny. Do tego główne danie mięsne lub wegetariańskie, to właśnie tu jadłam najlepsze tofu na świecie, przyrządzone tak, że konsystencja jego przypominała kurczaka, co nie jest łatwe do osiągnięcia. Należy dodać, że hindusi nie używają sztućców, jedzą ręką i to tylko prawą (lewa ma inne zastosowanie ;)). Polecam spróbować tej sztuki, z początku nie było łatwo, ale po obserwacji miejscowych udało się wszystko dokładnie skonsumować.

pyszny placek w tradycyjnej indyjskiej restauracji, zjedzony wyłącznie prawą ręką

pyszny placek w tradycyjnej indyjskiej restauracji, zjedzony wyłącznie prawą ręką

być w Little India i nie spróbować hinduskiej kuchni? Tak nie może być

być w Little India i nie spróbować hinduskiej kuchni? Tak nie może być

takie specjały można spotkać w Little India w Kuala Lumpur

takie specjały można spotkać w Little India w Kuala Lumpur

wielobarwne i rozświetlone Little India to punkt obowiązkowy w Kuala Lumpur

wielobarwne i rozświetlone Little India to punkt obowiązkowy w Kuala Lumpur

                 

Zwiedzanie

Zwiedzanie centrum miasta zajęło nam półtora dnia. Pozostałe dwa dni przeznaczyliśmy na inne atrakcje. Dokładnie wyglądało to tak: - dzień pierwszy – zwiedzanie centrum miasta, główne atrakcje i miejsca must see - dzień drugi – wspinanie w Batu Caves - dzień trzeci – wizyta w sanktuarium słoni w Kuala Gandah

takie eksponaty można podziwiać w Muzeum Narodowym Malezji

takie eksponaty można podziwiać w Muzeum Narodowym Malezji

zabytkowa lokomotywa przed Muzeum Narodowym

zabytkowa lokomotywa przed Muzeum Narodowym

         

DZIEŃ PIERWSZY

Zaczynamy od Muzeum Narodowego (wstęp 5RM ~5zł). Jak zawsze, żeby zrozumieć choć trochę dany kraj, warto poznać jego historię i po to właśnie idziemy do tego muzeum. Dowiemy się o początkach Malezji, roli Melaki w jej dziejach i o wszystkim innym po kolei aż do dnia uzyskania niepodległości. Uważam, że to muzeum jest dobrym punktem startowym do dalszej drogi. A jak już pisałam nie jest ona łatwa. Idziemy do Istana Negara, na mapie bardzo mały dystans, ale przejście przez wszystkie wiadukty i szukanie chodników zajęło nam dość dużo czasu. Parę razy musieliśmy przebiec przez ruchliwe trzypasmówki i podeptać gdzieniegdzie trawniki, ale jak się okazało zdarzy nam się to później jeszcze wiele razy. Wracając do sedna, Istana Negra (wstęp 10RM ~10zł) to dawny Pałac Narodowy (dawny, bo ostatnio król przeniósł swoją siedzibę na nowe miejsce, kilkanaście kilometrów na północ). Tu jednak warto przyjść dla wspaniałych wnętrz, zobaczyć jak wystawnie król mieszkał i przyjmował gości. Oprócz poznania historii zobaczymy, także portrety wszystkich dotychczasowych królów, a było ich całkiem sporo, bo w tym kraju król pełni funkcję, przede wszystkim reprezentacyjną i zmienia się co 5 lat. Dalej pseudo spacer na Stary Dworzec Kolejowy. Podobno jest tu muzeum kolejnictwa, nam jednak wystarczyło pozachwycanie się budynkiem dworca, a jest on na prawdę niesamowity.

obecnie ze starego dworca odjeżdżają głównie lokalne pociągi

obecnie ze starego dworca odjeżdżają głównie lokalne pociągi

różne kultury i religie w Malezji żyją ze sobą w pokoju i harmonii

różne kultury i religie w Malezji żyją ze sobą w pokoju i harmonii

z zewnątrz budynek dawnego dworca głównego nie robi żadnego wrażenia

z zewnątrz budynek dawnego dworca głównego nie robi żadnego wrażenia

jedna z dzielnic Kuala Lumpur nie dotknięta jeszcze tak mocno przez zmiany architektoniczne

jedna z dzielnic Kuala Lumpur nie dotkniętą jeszcze przez zmiany architektoniczne

                 

Kolejne odwiedzone przez nas miejsce jest obowiązkowe w KL, jest to Meczet Narodowy. Ukończono go w 1965 roku, a jego gwieździsty dach reprezentuje 13 stanów Malezji i 5 filarów islamu. Wnętrze może pomieścić 8000 tyś wiernych. Przed wejściem do meczetu, oprócz standardowego okrycia, panie dostają również chustę na głowę. Jest to jedyny meczet w jakim byliśmy, gdzie obowiązują takie zasady. Było to na pewno ciekawe doświadczenie, poczuć jak to jest chodzić, w 35-cio stopniowym upale, szczelnie zakrytym. Naprzeciwko meczetu znajduje się muzeum Sztuki Islamu (wstęp 15RM ~15zł), nowoczesne muzeum, które warto odwiedzić chociażby dla makiet sławnych budynków muzułmańskich, które uzmysłowiają nam wielkość tych obiektów. Dalej trochę głodni udajemy się do dzielnicy chińskiej, na tzw. Petaling, czyli bazar uliczny. Można tu kupić wszystko, począwszy od podróbek Chanel, po zwykłe pamiątki. My jednak postanowiliśmy skorzystać z oferty gastronomicznej. Pełno stoisk, wszędzie wszyscy jedzą, jest tego tyle, że ciężko zdecydować się na cokolwiek. Wybraliśmy miejsce polecane przez naszego hosta. Za 8 RM (około 8zł) dostałam pełną miskę ryżu z sosem i owocami morza. Było pyszne. Z pełnymi brzuchami ruszamy na Centralne Targowisko KL, tu oprócz tandety można pooglądać (lub zakupić) malezyjskie rękodzieła. Dalej udajemy się zwiedzić kolonialne centrum miasta, czyli Plac Niepodległości. Zobaczymy tu duży trawiasty teren z wysokim masztem flagowym na jego końcu, otoczony XIX-wiecznymi gmachami brytyjskich urzędów, utrzymanymi w stylu Mogołów, warto zatrzymać się tu na chwilę i popodziwiać jedną z najładniejszych części miasta. Dalej trafiamy na Meczet Jamek. Przed otwarciem narodowego, to tu toczyło się religijne życie muzułmanów z KL. My niestety trafiliśmy na remont co uniemożliwiło nam jego zwiedzanie, ale warto było obejrzeć meczet chociażby z zewnątrz.

Istana Negara czyli dawny Pałac Królewski, dziś udostępniony do zwiedzania

Istana Negara, czyli dawny Pałac Królewski, dziś udostępniony do zwiedzania

w Kuala Lumpur dużo się buduje, nawet w okolicy dawnego pałacu rosną nowe, wysokie bloki

w Kuala Lumpur dużo się buduje, nawet w okolicy dawnego pałacu

niestety gdy byliśmy w Kuala Lumpur to Masjid Jamek był w remoncie

niestety gdy byliśmy w Kuala Lumpur to Masjid Jamek był w remoncie

typowy widok w Kuala Lumpur, mała świątynia z klimatem a zaraz obok wieżowiec

typowy widok w Kuala Lumpur, mała świątynia z klimatem a zaraz obok wieżowiec

                 

Dalej kierujemy się do KL Tower. Wieżę widać praktycznie z każdego miejsca w mieście, jednak dojście do niej wymaga pewnego kluczenia pomiędzy drogami. W końcu dochodzimy do Bukit Nanas Tower Recreational Park. Jest to bardzo przyjemny park w środku miasta, którego kręte ścieżki prowadzą wprost do wieży. Jest też alternatywna droga, znajdująca się 20 metrów nad ziemią, prowadząca przez linowe mosty i tak właśnie polecamy dojść do naszej atrakcji. Sama wieża ma ponad 400 metrów wysokości, wjazd na nią to niezbyt tania przyjemność, są dwie opcje: punkt widokowy z szybami (50 RM) lub troszkę wyżej (niewiele) otwarty taras (tu już trzeba wydać ponad 100 RM). Widok na całe miasto gwarantowany. My zrezygnowaliśmy z wjazdu na górę, bowiem mieliśmy w zanadrzu inny plan na zobaczenie panoramy miasta i to za darmo. Tuż obok bliźniaczych wież znajduje się wieżowiec hotelu Traders. Tu wjeżdżamy na ostatnie piętro i z hotelowego baru, za darmo, podziwiamy widoki, możemy też dokładnie przyjrzeć się największej atrakcji Kuala Lumpur, czyli słynnym Petronas Twin Towers. Wieże zawsze dobrze wyglądają, ale najbardziej magicznie prezentują się po zmroku, dlatego właśnie tu kończymy naszą wycieczkę, 452-metrowe budynki są cudownie oświetlone, warto przejść się wokół nich oraz zwiedzić pobliskie ogrody. Na koniec o godzinie 20 każdego dnia, przed wieżami oglądamy show, czyli tańczące fontanny w rytm muzyki i oświetlenia.

wieże KLCC wieczorową porą świecą jakby były zrobione z tysięcy diamentów

wieże KLCC wieczorową porą świecą jakby były zrobione z tysięcy diamentów

Menara Kuala Lumpur, kolejna wizytówka miasta górująca nad okolicą

Menara Kuala Lumpur, kolejna wizytówka miasta górująca nad okolicą

         

Na tym skończyliśmy intensywny dzień zwiedzania. Przed wylotem mieliśmy jeszcze chwilkę czasu więc postanowiliśmy odwiedzić przegapioną przez nas wcześniej atrakcje jaką jest Taman Tasik Perdana, czyli park w centrum miasta zajmujący powierzchnie ponad 100 hektarów. Park składa się z ptaszarni, hodowli motyli, ogrodu storczyków i wielu innych. Jednak największą jego atrakcją jest park ptaków. Niestety wszystkie wstępy są płatne i to niemało, zdecydowanie nie jest to punkt obowiązkowy do zwiedzenia, ale jak się ma czas i dodatkowe środki finansowe to czemu nie. Dla nas najważniejsze jest jednak to, że wg naszego hosta (wg nas również) udało nam się zobaczyć wszystkie najważniejsze rzeczy w mieście, a park ten do nich nie należał.

imponująca ilość filarów stanowiących jednocześnie ozdobę holu Meczetu Narodowego

imponująca ilość filarów stanowiących jednocześnie ozdobę holu Meczetu Narodowego

w okolicach Central Market możemy kupić mnóstwo oryginalnych podróbek znanych marek

w okolicach Central Market możemy kupić mnóstwo oryginalnych podróbek znanych marek

Central Market jeden z najstarszych budynków w Kuala Lumpur

Central Market, jeden z najstarszych budynków w Kuala Lumpur

gdy dochodziliśmy do KL Tower niestety zaczynało padać

gdy dochodziliśmy do KL Tower niestety zaczęło padać

koniecznie trzeba zobaczyć wieczorny, multimedialny pokaz fontanny pod KLCC

koniecznie trzeba zobaczyć wieczorny, multimedialny pokaz fontanny pod KLCC

w niektórych częściach miasta można jeszcze znaleźć ładną, kolonialną zabudowę

w niektórych częściach miasta można jeszcze znaleźć ładną, kolonialną zabudowę

                 

DZIEŃ DRUGI

O świątyni Batu Caves i wspinaczce w tamtejszych sektorach pisaliśmy tutaj.

DZIEŃ TRZECI

O Sanktuarium dla słoni w Kuala Gandah pisaliśmy tutaj.

marzec 2016

Kliknijcie w poniższą reklamę, przybliży to naszą następną podróż Dziękujemy! 🙂

  • Magda Lena

    Podróże w tak cudowne miejsca dają dużo radości. Zazdroszczę! 🙂

  • http://bookendorfina.blogspot.com Bookendorfina Izabela Pycio

    Niesamowite kontrasty, trochę czasu by mi zajęło, aby wczuć się w klimat miejsca, ale to właśnie czyni podróżowanie takim inspirującym. 🙂

    • http://tourandclimb.pl TourAndClimb

      Na samym początku mieliśmy wrażenie, że nie poczujemy klimatu tego miasta. Okazało się że to tylko mylne pierwsze wrażenie 😉

  • Potłuczona Literatka

    Piękne zdjęcia i wyczerpujące opisy 🙂

  • http://www.liliess.net LiLi Ess

    Jej Malezja w ogromnej pigułce. Świetny reportaż. Ten kraj ma niesamowity klimat. Kiedys na pewno tam dotrę 🙂

  • http://poziomkowewzgórze.pl Lunka1969

    Kraj wielu kontrastów.Piszesz, że brud i smród. A jak się to ma do higieny spożywania posiłków poza domem? Czy nic wam nie zaszkodziło? Jeśli wszędzie jest brudno, to jaką można mieć gwarancję, że potrawy zostały przyrządzone czystymi rękami?
    Architektura robi wrażenie! Pozytywne wrażenie zrobił także na mnie wasz coach-przewodnik.Widać, że Malezyjczycy są z natury honorowi . Choć…czy gościnni, skoro nie posiadają w domu nawet czajnika do zaparzenia herbaty?

    • http://tourandclimb.pl TourAndClimb

      W Malezji je się głównie na ulicy, posiłki są pyszne, ale nad higieną ich przygotowania radzę się nie zastanawiać. Wątpię żeby ktoś przejmował się czystymi rękami, częstym widokiem są też szczury biegające pomiędzy stolikami, nam jednak nic nie zaszkodziło i nie mieliśmy żadnych sensacji żołądkowych.
      Jeśli chodzi o gościnność to twierdzę, że nawet bez czajnika można być bardzo gościnnym. Nikt nie zrobi Ci domowego obiadu, bo nie ma tam takiej kultury, ale to że ktoś chce oddać swoje łózko i samemu spać na podłodze, tylko po to żeby Tobie było wygodnie i ogólnie jest we wszystkim pomocny wg mnie świadczy o dużej gościnności.

  • http://antonita.pl Antonina | antonita.pl

    Ale konkretny post! Mnóstwo informacji! Najchętniej bym spróbowała tego jedzenia, to jedna z tych rzeczy, które mnie ciągną do Azji 🙂

  • https://lapetitepolonaise.wordpress.com/ Petite Polonaise

    Dzięki Tobie naprawdę poczułam atmosferę tego miasta <3 Świetny wpis, pozdrawiam ciepło z Paryża 🙂

    • http://tourandclimb.pl TourAndClimb

      Dziękuję i pozdrawiam 🙂

  • http://artoffoto.eu artoffoto.eu

    Potężne miasto. Ciekawa relacja i dobre jedzenie:)

  • Natalia

    Piękne miejsce, pomimo tego, że budynki tak bardzo się różnią – nad starymi wznoszą się zupełnie nowe, wysokie budowle. Jest to na pewno coś zupełnie innego co widzimy na codzień w Polsce. Bardzo zazdroszczę takiej wyprawy 🙂
    http://www.pestkizarbuza.blogspot.com

  • http://monabyfashion.blogspot.com/ MONA BY FASHION

    Bardzo ciekawa relacja 🙂 Mam nadzieję, że w przyszłym roku wykorzystam Wasz mini przewodnik podczas zwiedzania 🙂 Pozdrawiam ciepło 🙂

    • http://tourandclimb.pl TourAndClimb

      Mamy nadzieję, że się przyda 🙂 Powodzenia

  • http://thiefoftheworld.me Aleksandra Stromecka

    Niesamowita przygoda. Moi znajomi mieli bardzo podobne wrażenie, gdy odwiedzili Malezję. Tanio, ale brudno. Ja wychodzę z założenia, że choćby było to najgorsze miejsce na świecie, to warto je zobaczyć, aby móc wyrobić sobie własne zdanie.

    • http://tourandclimb.pl TourAndClimb

      Zdecydowanie warto i mimo iż brudno, to chętnie tam wrócę 🙂

  • Agnieszka Legat

    Po przeczytaniu posta i obejrzeniu zdjęć mam trochę mieszane uczucia co do Kuala Lumpur. Takie to wszystko wydaje mi się nierzeczywiste, te dziwaczne, nowoczesne budynki wklejone pomiędzy rozpadające się ruiny. No ale cóż, świat pełen jest kontrastów 🙂 Póki co Malezja nie znajduje się wysoko na mojej liście miejsc do odwiedzenia, ale powoli, krok po kroku, znajdzie się na czele listy 🙂 Dzięki za wyczerpujący opis. Nie powiem, trochę jednak zazdroszczę przygody 🙂 Pozdrawiam!

    • http://tourandclimb.pl TourAndClimb

      Takie właśnie jest Kuala Lumpur – pełne kontrastów. Uważam, że jest to też dobre miejsce na pierwszy kontakt z Azją Południowo-Wschodnią i nieważne czy się komuś bardziej spodoba czy mniej, to na pewno po podroży do Malezji wraca się z masą nowych pozytywnych wrażeń 🙂 Pozdrawiam