Kuala Gandah

Home > Zwiedzanie > Malezja
woda to ulubiony żywioł słoni

woda to ulubiony żywioł słoni

Kuala Gandah – Sanktuarium dla Słoni, cudowny dzień w niezapomnianym towarzystwie.

W Kuala Lumpur, stolicy Malezji, spędziliśmy trzy dni, z czego jeden przeznaczyliśmy na wizytę w Sanktuarium dla słoni w Kuala Gandah. Był to dzień piękny i niezapomniany, a jego pozytywną energią bardzo chcemy się z Wami podzielić.

najpierw przywitaliśmy się z mniejszymi słoniami

najpierw przywitaliśmy się z mniejszymi słoniami

czasem jeden bambus to mało na jeden kęs więc trzeba dać więcej

czasem jeden bambus to za mało na jeden kęs

oglądać słonie z bliska to niesamowite przeżycie

oglądać słonie z bliska to niesamowite przeżycie

Ruszamy rano z KL, z dworca autobusowego Terminal Perkeliling (stacja LRT - Titiwangsa). Autobus (10,5 RM ~10zł) odjeżdża co godzinę od 7 rano, do miejscowości Langchang, jedzie około 1,5h. Do Kuala Gandah zostaje jeszcze około 14km, które musimy pokonać prywatną taksówką. Jest to boczna droga na której nie jeździ żaden transport publiczny, a zwykłe samochody też należą tu do rzadkości, dlatego nie ma co liczyć na złapanie stopa. Owej taksówki (prywatne, rozpadające się auto) należy szukać w jedynej dostępnej tu knajpie. Cena za podróż w jedna stronę to 30RM, próby targowania na niewiele się zdały, bo było oczywiste, że innej opcji dojazdu nie znajdziemy. Pan chciał nas skasować od razu, także za powrót, ale na to się nie zgodziliśmy i dobrze zrobiliśmy, bo jak się okazało nie miał dla nas później czasu. Do Langchang wróciliśmy dzięki uprzejmości pracowników sanktuarium, którzy nas tam bezproblemowo podrzucili. Natomiast bilet powrotny do KL kupiliśmy w sklepie, jedynym jaki tu znajdziecie.

bystre oko słonia

bystre oko słonia

słonie w drodze na poranny pokaz

słonie w drodze na poranny pokaz

na porannym pokazie nie ma jeszcze dużo odwiedzających

na porannym pokazie nie ma jeszcze dużo odwiedzających

Niektóre ze słoni bardzo chciały opuścić swoje kojce

niektóre ze słoni bardzo chciały opuścić swoje kojce

                 

Sanktuarium dla Słoni w Kuala Gandah jest zarazem lecznicą, sierocińcem i ośrodkiem rekonwalescencyjnym dla wielu malezyjskich słoni. Trafiają tu małe, osierocone i zabłąkane słoniątka, jak i te duże, które nie są w stanie samodzielnie żyć na wolności (chore, znalezione w kłusowniczych pułapkach itp.). Większość z nich nie będzie mogła już wrócić do dżungli, po prostu by sobie w niej nie poradziły. Z filmu jaki tu obejrzeliśmy, dowiadujemy się o misji jaką mogą one spełnić, jak już dojdą całkowicie do zdrowia, a jest nią pomoc przy transporcie innych słoni. Wiele obszarów na których żyją dzikie słonie w Malezji kurczy się i siłą rzeczy te ogromne zwierzęta, wkraczają na zamieszkałe przez ludzi tereny, gdzie nie są mile widziane. W takiej sytuacji słonie te, muszą być przeniesione do innej, większej dżungli, gdzie będą mogły spokojnie i dziko żyć. Cały ten proces jest bardzo stresujący, zarówno dla ludzi, opiekunów słoni, jak i dla zwierząt i tu właśnie wyleczone w ośrodku dorosłe osobniki odgrywają niesamowita rolą. To one uspokajają i pomagają innym słoniom przebyć tę ciężką drogę. Ich rola jest ogromna i niezastąpiona. Podobno słonie czują jak ludzie, i właśnie przy tym procesie możemy się o tym przekonać. Coś niesamowitego.

każdy słoń ma swojego opiekuna

każdy słoń ma swojego opiekuna, który o niego dba i uczy dyscypliny

poranne karmienie to pierwsze bliższe spotkanie ze słoniem

poranne karmienie to pierwsze, bliższe spotkanie ze słoniem

         

Ośrodek jest bardzo zadbany i zajmuje całkiem spory teren. Cały dzień można spacerować po wyznaczonych ścieżkach, oglądać ze średniej odległości słonie, a za dodatkową oplata zakupić papaje lub bambusy do ich nakarmienia. Dodatkową, bardzo popularną atrakcją (płatne 10RM ~10zł) jest kąpiel w rzece z małymi słoniątkami. Jest też inna możliwość, mianowicie spędzenie całego dnia z obsługą schroniska i przewodnikiem, płatne 120RM za 4-ro osobową grupę. Pieniążki przeznaczone są na utrzymanie ośrodka, więc cel szczytny, co nas przekonało od wybrania tej opcji. Jak się później okazało, była to jedna z lepszych decyzji tego wyjazdu. Jednak jakkolwiek byśmy nie spędzili tego dnia pamiętajmy, żeby przed wejściem zarejestrować się w recepcji.

z naszą przewodniczką Mirą

z naszą przewodniczką Mirą

poranne przywitanie słoni z odwiedzającymi

poranne przywitanie słoni z odwiedzającymi

podczas jedzenia jest dużo bałaganu

podczas jedzenia jest dużo bałaganu

tak wygląda słoń w oczekiwaniu na kąpiel

tak wygląda słoń w oczekiwaniu na kąpiel

               

Zaczynamy od godziny 10:30. Najpierw idziemy zapoznać się z naszymi podopiecznymi. Krótka pogawędka, pierwsza sesja zdjęciowa i oswojenie się z ich ogromną masą. Dalej poznajemy wolontariuszy, słuchamy ich historii, roli w ośrodku i ciekawych anegdot o swoich słoniach. Wszyscy nastawieni mega pozytywnie. Widać, że kochają swoją pracę i oddali by za te słonie życie. Będąc tu dzisiaj z nimi, czujemy się także potrzebni i wiemy, że robimy coś dobrego. Teraz czas trochę popracować. Dostajemy olbrzymie wiadra wypełnione arbuzami, trzeba je wszystkie pokroić na mniejsze części, i podać słoniom. Pierwsza okazja do wejścia do klatki, na początku lekki stresik, ale gdy zwierzęta zobaczą jedzenie, jedyne co mogą zrobić to się ucieszyć. Dużym słoniom wysypujemy jedzenie z wiader na podłogę, z małymi już nie jest tak prosto. Arbuzy dla nich muszą być pokrojone na mniejsze części i słoniątko karmione jest z ręki. Mały słoń nie zna jeszcze za bardzo dyscypliny, dlatego trochę to trwało zanim zjadł swoja porcję, ale zabawa była przednia. Następny punkt w rozkładzie ich dnia to prysznic. Jest południe i ogromny upał, dlatego słonie należy schłodzić, a że one bardzo lubią wodę, mają kolejną okazje żeby poszaleć. Teraz czas na ich obowiązki. Codziennie o godzinie 13:00 jest prezentacja słoni. Około sześciu dorosłych osobników wychodzi na wybieg i po kolei prezentuje swoją ‘sztuczkę’. Tak naprawdę nie jest to nic wielkiego, a jedynie drobna umiejętność jak podniesienie patyka, czy położenie się i wstanie. Słonie nie są do tego trenowane, a jedynie uczone jakiejś czynności w celu nauczenia dyscypliny, więc nie spodziewajcie się niczego wielkiego, ale i tak jest fajnie. W nagrodę oczywiście jedzenie, więc przygotowane wcześniej kosze z bambusem idą w ruch. Na koniec najbardziej wyczekiwana atrakcja, czyli kąpanie słoni w rzece. Najpierw obsługa myje starsze osobniki, potem przyprowadzone są małe (około 300 kg) i turyści wchodzą do akcji. Do każdego słonia dopuszczane są po cztery osoby na raz. Najpierw piaskiem ‘peelingujemy’ słoniątko, potem polewamy go wodą, a po chwili on polewa nas wodą i wszyscy, wszystkich chlapią. Zabawa wyśmienita.

ośrodek m.in. pomaga słoniom okaleczonym przez kłusowników

ośrodek m.in. pomaga słoniom okaleczonym przez kłusowników

słonie uczą się prostych sztuczek dla dyscypilny

dla dyscypilny, słonie uczą się prostych sztuczek

po peelingu piaskiem trzeba słonia opłukać

po peelingu piaskiem, słonia trzeba opłukać

ulubiona czynność czyli chlapanie siebie i wszystkich wokół wodą z trąby

ulubiona czynność, czyli chlapanie wodą z trąby

                 

Podsumowując, był to najpiękniejszy dzień jaki spędziliśmy w Azji. Niesamowita gościnność pracowników schroniska, bliskość tak ogromnych i jakże dzikich zwierząt była dla nas cudownym przeżyciem. Przez jeden dzień czuliśmy, że naprawdę pomagamy i robimy coś dobrego. Będąc w Kuala Lumpur koniecznie odwiedźcie to miejsce, gwarantujemy niezapomniane przeżycia.

każdy słoń zna swoje miejsce w szeregu

każdy słoń zna swoje miejsce w szeregu, to też element dyscypliny

tak wygląda zadowolony słoń widzicie jak się uśmiecha

tak wygląda zadowolony słoń, widzicie jak się uśmiecha?

czas na zasłużoną kąpiel

czas na zasłużoną kąpiel

uwierzcie nam było słychać jak chrapie

to jest słoń Langchang, uwierzcie nam, było słychać jak chrapie

                 

marzec 2016

Kliknijcie w poniższą reklamę, przybliży to naszą następną podróż Dziękujemy! 🙂

  • Magdalena Bur

    Wow. Świetne miejsce, sama mam bardzo jasno określone zasady korzystania z turystyki związanej ze zwierzętami. Np. z góry odrzucam miejsca w których można jeździć na słoniach. Podobne miejsce odwiedziłam na Sri Lance, ale do dziś mam wątpliwości czy słonie są tam naprawdę dobrze traktowane. W Waszym przypadku formuła odwiedzin sierocińca podoba mi się jeszcze bardziej. Jak tylko będę w tamtych okolicach to na pewno odwiedzę to miejsce.

    • http://tourandclimb.pl TourAndClimb

      My też omijamy miejsca, gdzie zwierzęta są wykorzystywane do turystyki, a to sanktuarium możemy z czystym sumieniem polecić 🙂

  • http://twojezwyciestwo.wordpress.com/ twojezwyciestwo

    Cudowne zwierzęta – dostojne i pełne gracji.

  • Kuncio com

    Marzy mi się taka podróż.

    • http://tourandclimb.pl TourAndClimb

      w takim razie mocno trzymamy kciuki za spełnienie tego marzenia 🙂

  • http://bookendorfina.blogspot.com Bookendorfina Izabela Pycio

    Chrapiący słoń. 🙂 Niesamowite stworzenia, zawsze będę je kojarzyć z dostojeństwem i mądrością, a teraz też… chrapaniem. 😉 Wspaniała relacja. 🙂

    • http://tourandclimb.pl TourAndClimb

      Dzięki 🙂

  • AnetaNieZajac

    Miałam już kontakt ze słoniami – nawet w rzece, ale takie sanktuarium wydaje się być tysiąc razy fajniejsze. W Tajlandii miałam zbyt dużo wątpliwości po skorzystaniu ze „słoniowej atrakcji” mimo że wydawało się, że słonie są traktowane dobrze. Niestety pewności nigdy nie ma i dziś wiem, że wolałabym wybrać taką opcję 🙂 A Malezja jeszcze przede mną, więc na pewno będzie okazja!

    • http://tourandclimb.pl TourAndClimb

      Niestety o słoniach w Tajlandii słyszeliśmy wiele nieciekawych opinii, również od pracowników tego sanktuarium, więc myślę, że Twoje wątpliwości są słuszne. Jak będziesz w Malezji, to myślę, że warto odwiedzić Kuala Gandah, jakbyś miała jakieś pytania to pisz śmiało 🙂