Durban

Home > Zwiedzanie > RPA
promenada Golden Mile o poranku jest prawie pusta

promenada Golden Mile o poranku jest prawie pusta

Podzielone miasto, czyli europejski deptak z afrykańską starówką

Do Durbanu dojechaliśmy późnym popołudniem, lecz już na przedmieściach zauważyliśmy, że miasto to różni się od tych wcześniej przez nas widzianych. Ulice nie są już równo ułożone, za to kręte i mocno porośnięte bujną roślinnością. Ciekawe, czy rzeczywiście jest tu inaczej, czy to tylko pozory? Nocleg mieliśmy z Couchsurfing’u. Wieczorem nasi gospodarze zabrali nas na powitalnego drinka, do samego centrum miasta, a dokładnie do mariny. Nie spacerowaliśmy dużo, bo z samochodu do wejścia do knajpki dzieliło nas zaledwie 50 metrów, ale już na pierwszy rzut oka widać było, że nie jest tu tak niebezpiecznie, jak w innych dużych miastach RPA. Knajpka zwykła, ale przyjemna. Obsługa głównie czarnoskóra, klientela natomiast mieszana. Zastanawiam się, czemu tak często zwracam tu uwagę na kolor skóry, przecież nie jestem uprzedzona i nigdy wcześniej, w sensie w Europie, Azji czy Ameryce, nie miało to dla mnie aż takiego znaczenia jak tutaj.

Biltong to przysmak południowoafrykański, nam nie za bardzo smakował

Biltong to przysmak południowoafrykański, nam nie za bardzo smakował

promenada łącząca okolice stadionu z Golden Mile

promenada łącząca okolice stadionu z Golden Mile

         

Żeby zrozumieć sytuację, a nie zanudzić, przybliżę ostatnią historię tego kraju. Jakoś po drugiej wojnie światowej, demokratycznie wybrana partia zaczęła ograniczać prawa czarnoskórych ludzi. Nie mogli siedzieć, w parku, uczyć się z białymi, jeździć z nimi w pociągu w tym samym przedziale i tak dalej. Jednak mimo to, a raczej dlatego, że władza była surowa i były mega surowe kary za wszystko, to kraj był bardzo bezpieczny. Trwało to tak do lat dziewięćdziesiątych, gdzie w kolejnych wyborach w 1994 roku, wygrał Nelson Mandela, czarnoskóry wyzwoliciel tego kraju. Przywrócono czarnym ich prawa, a potem chyba w ramach jakiegoś zadośćuczynienia nadano im nowe prawa dające więcej możliwości niż mają biali. Kojarzy mi się to trochę z polską akcją wyrównywania szans przeprowadzaną przez obecną władzę i dawania profitów biedniejszym (na ogół po prostu bardziej leniwym), ale to tylko moje skojarzenia. Wracając do RPA, to czarni mają prawo do bezpłatnej nauki, na wyższych uczelniach, zatrudniając czarnych płaci się mniejsze podatki, a jeśli jest się czarnoskórym szefem, to chyba w ogóle nie trzeba ich płacić. Generalnie nierówne traktowanie obywateli trwa, tylko teraz to czarni mają lepiej. Jak się można spodziewać, nie działa to zbyt dobrze i mimo wszystko czarni ludzie to z reguły ci biedni, a biali to klasa wyższa. Co za tym wszystkim idzie to bezpieczeństwo. Jak wszędzie możemy wyczytać Johannesburg i inne miasta RPA są w czołówce na listach najniebezpieczniejszych miast świata. Dotyczy to głównie centrów miast, do których biały człowiek się nawet nie zbliża, chyba że na podziemny, dobrze strzeżony parking swojej korporacji i siedzi w biurze bojąc się nawet otworzyć okno.

stadion w Durbanie z charakterystycznym łukiem na górze

stadion w Durbanie z charakterystycznym łukiem na górze

do czystości plaż w Durbanie można mieć spore zastrzeżenia

do czystości plaż w Durbanie można mieć spore zastrzeżenia

         

Cały nasz pobyt w RPA upłynął pod hasłem: czy jest tu bezpiecznie?. To że nie można chodzić po zmroku to wiedzieliśmy, ale w każdym z odwiedzanych miejsc musieliśmy się jeszcze dowiedzieć, gdzie można chodzić w dzień. Tak też było w Durbanie. Nasi gospodarze pokazali nam po których ulicach lepiej się nie poruszać, lecz generalnie większość miasta wydawała się bezpieczna. Należy tu dodać, że postrzeganie bezpieczeństwa, jest różne w zależności od doświadczeń ludzi i ich znajomych. Niektórzy są bardzo zastraszeni, bo coś im się kiedyś przydarzyło, a inni bardziej wyluzowani. Nasz obecny gospodarz Hayne, czterdziestoparoletni mężczyzna, to mimo iż jest białą, bardzo miłą i ciepłą osobą, wygląda delikatnie mówiąc jak człowiek ulicy. No cóż, urody się nie wybiera, ale on sam twierdzi, że właśnie dzięki temu, nie boi się nigdzie chodzić i nic mu się nigdy nie przytrafiło. My postanowiliśmy być ostrożni, omijać zaznaczone miejsca, ale nie dramatyzować.

w przyziemiu stadionu rozlokowane są restauracje, sklepy i klub fitness

w przyziemiu stadionu rozlokowane są restauracje, sklepy i klub fitness

patron stadionu w Durbanie

patron stadionu w Durbanie

         

Zwidzenie rozpoczęliśmy wcześnie rano od najbardziej charakterystycznego punku miasta, czyli wielkiego stadionu Moses Mabhida. Został on wybudowany na mistrzostwa świata w piłce nożnej w 2010 roku i rzeczywiście jest on ogromny, dodatkowo jego wielkość możemy poczuć zwiedzając stadion z przewodnikiem. Od stadionu zaczyna się też sławna Golden Mile, szeroka i bardzo długa promenada oddzielająca plaże od wysokich hotelowców. Przespacerowaliśmy nią całą, razem z w większości białymi turystami i mieszkańcami Durbanu, biegającymi, jeżdżącymi na rowerze lub po prostu korzystającymi ze słońca i uroków plaży. Nie raz już widzieliśmy takie deptaki w Europie, ten jednak wyglądał znacznie od nich biedniej i dla nas nie miał nic wspólnego z RPA. Smutne, bo może to i ładne, ale w ogóle tu nie pasujące.

palmy, piękne słońce i czyste niebo, po Golden Mile bardzo miło się sponsoruje

palmy, piękne słońce i czyste niebo, po Golden Mile bardzo miło się spaceruje

akwarium w Durbanie stylizowane jest na wrak statku

akwarium w Durbanie stylizowane jest na wrak statku

         

Golden mile kończy się w miejscu kolejnej atrakcji Durbanu – akwarium o nazwie Ushaka Marine World. W replice wraku statku możemy przechadzać się krętymi, świetnie wystylizowanymi korytarzami, podziwiając akwaria pełne najróżniejszych morskich stworzeń, od raf koralowych na rekinach kończąc. Po zwiedzaniu, jak dla mnie nudnym, bo ile można oglądać rybki, czas na show, a do wyboru mamy ich kilka. Zaczęliśmy od fok. Dwie urocze bestie przez 20 minut prezentowały swoje talenty. Najpierw parę obrotów, potem parę buziaków, na staniu na rękach, czyli przednich płetwach kończąc. Potem poszliśmy obejrzeć karmienie żółwi, nic ciekawego, ale pani ładnie o nich opowiadała, zwracając dużą uwagę na zagrożenia jakie spotykają je w świecie. Jednym z nich są śmieci, jakie te, jak i inne zwierzęta mogą napotkać w swoim naturalnym środowisku. Na koniec czekał na nas występ delfinów. Jak zwykle robiły ona różne sztuczki, a ludzie tłumnie bili brawo. Fajnie przygotowane i atrakcyjne zarówno dla dzieci, jak i dorosłych.

różnego rodzaju i wielkości ryby to podstawowi mieszkańcy akwarium

różnego rodzaju i wielkości ryby to podstawowi mieszkańcy akwarium

wewnątrz akwarium można wczuć się w bardzo fajny klimat, wszystko jest dobrze dopasowane

wewnątrz akwarium można wczuć się w bardzo fajny klimat, wszystko jest dobrze dopasowane

jednymi z okazów w akwarium są sporych rozmiarów płaszczki

jednymi z okazów w akwarium są sporych rozmiarów płaszczki

rekiny pływające wokół wraku samolotu, bardzo ciekawa kompozycja

rekiny pływające wokół wraku samolotu, bardzo ciekawa kompozycja

                 

Generalnie jestem przeciwna tego typu występom, zwierzęta są trenowane w różnych warunkach i nigdy nie wiemy w jakich. Czy jest im tu dobrze, czy raczej zmuszane są do rzeczy których robić nie chcą i katowane za nieposłuszeństwo? Tego nigdy nie możemy być pewni. Jednak przed przyjazdem tu, dokładnie sprawdziliśmy to miejsce i wygadało, że wszystko jest w porządku. Większość okazów, są to te uratowane gdzieś i potem tu leczone. Jednak ich dzieci urodziły się już w niewoli i nigdy nie zobaczą swojego prawdziwego świata. Pozostaje więc tylko mieć nadzieję, ze jest im tu dobrze. Co mi się tu jednak bardzo podoba to fakt, że na każdym kroku, w każdym przedstawieniu i na każdej tablicy, powtarzają jak ważne jest dbanie o środowisko, segregowanie śmieci i przede wszystkim nie śmiecenie, co w tym kraju jest ogromnym problemem. Na każdym rogu widać tony odpadów. Przy drogach, na chodnikach, wokół domów, jak i przy głównych placach walają się butelki, papierki i inne śmieci. Nie raz widzieliśmy też jak ktoś wyrzuca puszkę, prze okno samochodu, lub rzuca reklamówki i inne drobiazgi tam gdzie stoi. Taka kultura, ale może dzięki takim edukacyjnym miejscom, dzieci na szkolnej wycieczce nauczą się, że tak nie można robić i przekażą to potem swoim rodzicom.

chwilę powygrzewam się na słońcu i zaraz hop do wody

chwilę powygrzewam się na słońcu i zaraz hop do wody

foki i ich trenerzy dali fajne show

foki i ich trenerzy dali fajne show i wyglądało, że sami dobrze się bawią

udało nam się także zobaczyć karmienie żółwi

udało nam się także zobaczyć karmienie żółwi

jedną z atrakcji akwarium jest także pokaz z delfinami

jedną z atrakcji akwarium jest także pokaz z delfinami

                 

Z akwarium udaliśmy się w stronę starego centrum miasta. Wystarczyło, że przeszliśmy dwie ulice i wszystko diametralnie się zmieniło. Ze świata białych ludzi przeszliśmy do tego z samymi czarnymi. Na początku poczuliśmy się trochę nieswojo, a w głowie ponownie kłębiło się pytanie, czy jest tu bezpiecznie. Do przejścia mieliśmy spory kawałek, bo planowaliśmy dość do Victoria Street Market. Sam market nie zrobił na nas wrażenia. Niby indyjskie przeprawy i ozdoby, ale szału nie ma. Wokół marketu, może rzeczywiście trochę inaczej bo zaczęły pojawia się muzułmanki, ale jakoś to też nie zrobiło na nas wrażenia. Co jednak zapamiętamy, to spacer przez centrum. W sumie to nasz pierwszy tego typu spacer w RPA. Centrum wyglądało podobnie jak centrum Joburga czy Pretori. Sami czarni ludzie, każdy coś sprzedaje lub kupuje. Ciężko przejść chodnikiem, trzeba się przeciska i uważać, żeby nie wejść na coś co akurat ktoś wystawił na sprzedaż. Było dziwnie i trochę niezręcznie. Generalnie w tym kraju ludzie są mili, więc i tu dużo osób po prostu się z nami witało. Czy było to niebezpieczne, nie sądzę, było po prostu inne, a wszystkie strachy sami stworzyliśmy sobie w naszych głowach. Jednak aparatu fotograficznego nie odważyłam się wyciągnąć.

Ratusz w Durbanie to ciekawa i dość dobrze utrzymana budowla

Ratusz w Durbanie to ciekawa i dość dobrze utrzymana budowla

fasady małych, starych budynków a za nimi wysokie biurowce, to jest centrum Durbanu

fasady małych, starych budynków a za nimi wysokie biurowce, to jest centrum Durbanu

na Victoria Street Market oprócz przypraw można spotkać na przykład tytoń

na Victoria Street Market oprócz przypraw można spotkać na przykład tytoń

przyprawy indyjskie i ich mieszanki ich woń roztacza się po Indian Market

przyprawy indyjskie i ich mieszanki, których woń roztacza się po Victoria Street Market

                 

Potem zmierzaliśmy znowu na deptak. Od centrum musieliśmy przejść jeszcze kawałek i tu ulice nieco opustoszały. Pojawili się jednak bezdomni, w grupkach z groźnie wyglądającymi twarzami, jednak dalej nic się nie wydarzyło i bezpiecznie dotarliśmy do celu. Zdecydowanie RPA się zmienia i nie jest tu aż tak niebezpiecznie jak parę lat temu. Jednak skąd zwykły turysta może wiedzieć na co sobie pozwolić, jak nawet zwykły biały tu mieszkający nie jest pewien co mu wolno, a co grozi rabunkiem lub pobiciem. Sam Durban nas nie zachwycił. Pomieszanie Europy z Afryką, które w takiej konfiguracji do ciekawych nie należy, jednak spaceru po centrum miasta nigdy nie zapomnimy.

październik 2016

Kliknijcie w poniższą reklamę, przybliży to naszą następną podróż Dziękujemy! 🙂

  • http://www.marinafurdyna.com/ Marina Furdyna

    fajna relacja, szkoda jedynie, ze malo/male zdjecia 🙂

    • http://tourandclimb.pl TourAndClimb

      Dzięki, obiecujemy więcej zdjęć 🙂 a klikając w zdjęcie można je powiększyć

  • http://frugru.pl Fru

    RPA ma bolesną, bardzo bolesną historię. Nawet najwyższy poziom bezpieczeństwa nie jest dla mnie usprawiedliwieniem apartheidu i jeszcze wiele dziesiątek lat upłynie zanim rany zadane temu społeczeństwu zagoją się. To, że w RPA jest niebezpiecznie jest konsekwencją chorej polityki, ksenofobii i rasizmu.

    • http://tourandclimb.pl TourAndClimb

      Co do ksenofobii i rasizmu to się zupełnie nie zgodzę. Z relacji mieszkańców RPA jasno wynika, że obecna władza po prostu boi się twardo postawić przestępcą i zaprowadzić porządek, żeby nie być porównywana do rządów z czasów Apartheidu.

  • http://bookmoment.pl/ Ewa

    Świetna relacja i świetne zdjęcia 🙂

    • http://tourandclimb.pl TourAndClimb

      Dzięki 🙂

  • http://antonita.pl Antonina | antonita.pl

    Bardzo fajna relacja, nic o Durbanie wcześniej nie wiedziałam. Do RPA jakoś mnie nie ciągnie, ale zawsze fajnie się dowiedzieć czegoś nowego 🙂